Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Niebezpieczni przestępcy uciekli z więzienia na miotłach przemyconych w torcie
Novendyjska policja poszukuje trójki groźnych przestępców, którzy w miniony weekend zbiegli z zakładu karnego pod Stellaire w sposób tyleż zuchwały, co – zdaniem śledczych – „uwłaczający regulaminowi zakładu”. Miotły, na których dokonano ucieczki, przemycono do celi wewnątrz olbrzymiego tortu urodzinowego, dostarczonego przez pracownika usługi Lisek, dowożącej zakupy online. Co gorsza, jak ustalono, były to modele wyścigowe – szybkie, zwrotne i doskonale znane z nielegalnych wyścigów. „Od dawna mówiłem, że ta subkultura skończy się w więzieniu,” komentuje zmęczony rzecznik policji. „Nie sądziłem, że dosłownie z niego wystartuje. Jedyne dobre to to, że tort był wyśmienity.”

Nagłówek

06 listopada 2023

Od Maeve – Gwiazda

– Hej, spójrzcie! Spadająca gwiazda! – Sapphire wskazała w stronę granatowego, bezchmurnego nieba. Aktorzy zamilkli nagle, wznosząc twarze ku migoczącym gwiazdom, poszukując tego jedynego, wyjątkowego, spełniającego marzenia. Aidan zmarszczył nieco brwi, przekrzywiając głowę. Ciemna grzywka opadła mu na czoło.
– Jesteś pewna, że to nie samolot? – zapytał, na co Sapphire się zaperzyła.
– Sam jesteś samolot. Przecież jak mówię, że gwiazda, to znaczy, że gwiazda – burknęła, uderzając chłopaka w ramię. – Maeve, to była gwiazda, co nie?
Siedzieli wszyscy wokół strzelającego iskrami ogniska. Tutaj, za miastem wyraźnie było widać niebo niezanieczyszczone elektrycznym światłem. W powietrzu unosił się zapach pieczonych na ogniu pianek, gorącej herbaty z przyprawami i kakao, które wzięli ze sobą. Na pnie drzew położyli koce, aby było trochę cieplej, chociaż wciąż było dość chłodno jak na jesienny wieczór. 
Wróżka spoglądała w niebo, nie słysząc otaczających ich znajomych. Przez krótką chwilę była pewna, że faktycznie pośród tych wszystkich migoczących na ciemnym tle punkcików, widziała spadającą gwiazdę, o której mówiła Saph. Rozmowy przyjaciół ucichły, jakby oddaliły się i zostawiły ją w tyle. A może to ona się oddaliła?
Podobno spadające gwiazdy spełniały życzenia. Wystarczyło czegoś bardzo, bardzo mocno chcieć, wyrazić pragnienie swojego serca po zobaczeniu jej, aby to się spełniło. I nie miało znaczenia, czy w to wierzy, czy też nie. To stało się samo. Te pragnienia same przemknęły jej przez głowę, wyrażone tak głęboko, aż do bólu. 
Gdyby mogła, chciałaby się w końcu dowiedzieć, kim tak naprawdę jest. Chciałaby móc być w pełni samodzielną, nie martwić się o to, że w najmniej spodziewanym momencie jej umysł znów wypełni pustka, a chwilę później strach. Chciałaby w końcu dowiedzieć się, czemu wciąż czuje tę dziwną pustkę na dnie serca. Czemu tęskni za czymś, czego nawet nie potrafiła w żaden sposób określić. Czemu otoczona przez przyjaciół czuła tę dziwną, irracjonalną… samotność. Czemu nieustannie odwracała głowę i błądziła spojrzeniem, szukając kogoś, chociaż tak naprawdę nie wiedziała kogo. 
– Halo? Ziemia do Maeve – Wróżka drgnęła, gdy dłoń syreny pomachała jej przed oczami. – Jesteś z nami?
– Tak, tak, jestem – Maeve uśmiechnęła się do przyjaciółki. – O czym mowa?
– Myślałaś życzenie, tak? – Saph spojrzała na nią, mrużąc oczy. Kilka osób się roześmiało. – No dalej, powiedz jakie!
– Nie mogę, bo się nie spełni. – Szturchnęła łokciem syrenę i szczelniej otuliła się swetrem, po czym chwyciła kubek z herbatą, aby rozgrzać trochę zmarznięte palce.
– Naprawdę wierzycie, że kawałek martwej skały z kosmosu jest w stanie spełnić wasze marzenia? – Aidan spojrzał na nie z tym swoim irytującym pobłażaniem w ciemnych oczach.
– W zasadzie, to nawet nie są gwiazdy, jeśli mamy być precyzyjni – wtrąciła się Imogen – No bo wiecie, gwiazdy to tak naprawdę kule rozżarzonego gazu. To, co nazywamy spadającymi gwiazdami, to tak naprawdę meteory.
– Czyli jeśli już mielibyśmy sobie czegoś życzyć, to żeby żadna z tych spadających gwiazd nie pieprznęła w Stellaire, tak? – roześmiał się Ezra. Sapphire przewróciła oczami.
– Aktorzy za dychę. Zero w was romantyzmu. 
– Saph ma rację. Co szkodzi trochę pofantazjować? – zapytała Imogen, uśmiechając się do syreny. – Ja bym sobie życzyła, żeby ego Aidana było trochę mniejsze, bo trudno się z nim pomieścić w garderobie…
Wszyscy wybuchnęli śmiechem, a w stronę Imogen pofrunęła niedopieczona pianka. Znów wrócili do bardziej przyziemnych spraw i wszyscy zapomnieli o spadającej gwieździe. 
No, prawie wszyscy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz