Cicha muzyka rozbrzmiewała na całej powierzchni górskiego szczytu. Siedzący pod drzewem młodzieniec trzymał na kolanach instrument i zwolna wygrywał spokojną melodię. Jego dłonie zręcznie przesuwały się po strunach, a twarz wyrażała niezwykłe skupienie. Chłopak nie zauważył więc od razu, że w jego kierunku zbliża się drugi mężczyzna.
Była to wysoka osoba o długich, czarnych włosach. Zerkała ona na grającego młodzieńca przymrużonymi oczami. W spojrzeniu tym nie znajdowała się jednak żadna wrogość, a raczej wyraz błogiego spokoju.
Yunru Lei, bowiem to właśnie on był nadchodzącym mężczyzną, miał na sobie typowe dla siebie fioletowe szaty. Długie rękawy ubrania powiewały na wietrze, niemal rytmicznie w brzmienie muzyki.
Song An dostrzegł swojego nauczyciela dopiero wtedy, kiedy ten usiadł tuż obok niego. Młodzieniec przestał grać.
- Mistrzu! - przywitał go radośnie, a jego kąciki ust od razu powędrowały ku górze. Yunru Lei kiwnął głową, a w odpowiedzi powiedział krótko:
- Nie przerywaj gry.
Song An od razu podniósł swój guqin, szarpnął za struny i powrócił do wygrywania melodii. Nie spuszczał jednak wzroku ze swojego mistrza.
Yunru Lei siedział tuż obok i czytał książkę. Song An przyglądał mu się z zachwytem. Podziwiał dobrze znaną twarz o ostrych rysach, lśniące złote oczy i wąskie brwi. Wyglądał tak, jak zwykle zresztą, niezwykle elegancko i dostojnie. Postronna osoba nie uwierzyłaby, że mężczyzn dzieli kilkuwiekowa różnica wieku.
Uczeń nie odrywał spojrzenia od mistrza i trzymanej w jego dłoni książce. Nie mógł powstrzymać swojej ciekawości, dlatego też już chwilę później zapytał:
- Mistrzu, co czytasz?
Yunru Lei bez pośpiechu dokończył stronę i odsunął książkę od twarzy.
To morskie legendy zebrane z całego świata - odpowiedział, podając przedmiot swojemu uczniowi. - Opowieści te dotyczą tajemniczych wysp, statków widmo czy także podwodnym bestiom.
Oczy Song Ana zalśniły. Ta książka brzmiała naprawdę intrygująco! Uczeń odłożył instrument na trawę i przekartkował tom. Yunru Lei przyglądał mu się bacznie.
- Może przyszedł czas, żebyś i ty nauczył się czytać? - zachęcił, a na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
Song An skrzywił się nieznacznie. Miał już swoje podejścia do nauki czytania, ale kończyły się one z marnym skutkiem. Wiedział jednak, że w końcu będzie musiał stawić temu czoła. Pokiwał więc głową i otworzył książkę na pierwszym rozdziale. Spróbował odczytać zapisy, ale nie szło mu to najlepiej. Litery zlewały mu się w oczach, utrudniając odszyfrowanie wyrazów - czytał je na najróżniejsze sposoby, ale żaden raczej nie był prawidłowy.
- Poddaję się - jęknął niedługo później, oddając książkę mistrzowi.
- Nie potrafię, przepraszam…
Yunru Lei nie okazał najmniejszej złości.
- Na wszystko przyjdzie czas - pocieszył go bóg burzy. - W przyszłości wybiorę utwory łatwiejsze.
- Dziękuję, mistrzu!
Song An uśmiechał się szeroko i wrócił do gry. Również Yunru Lei kontynuował lekturę. Jego uczeń jednak nie potrafił zapomnieć o książce. Ponownie zaprzestał gry i nieśmiało odezwał się do nauczyciela:
- Mistrzu… A mógłbyś mi poczytać?
Yunru Lei zaśmiał się cicho.
- W porządku - zgodził się. - Ale pod jednym warunkiem. Nie przestawaj grać.
Song An ucieszył się i wygodniej ułożył instrument na nogach. Jego dłonie spoczęły na strunach, a melodia ponownie ogarnęły szczyt góry. Teraz brzmieniu muzyki towarzyszył również głos - ciepły i przyjemny dla ucha. Song An słuchał go z lśniącymi z zaciekawienia oczami, myśląc o tym, jak wspaniały jest jego mistrz.
Gwiazdki
Strony + Newsy
newsy
1
2
3
4
Turysta chciał polać spaghetti ketchupem. Zwołano komisję
Spokojne popołudnie w Luminarii przerodziło się w głośne wydarzenie, gdy przyjezdny turysta ze Zjednoczonych Ziem Północnej Vespy poprosił kelnera o butelkę ketchupu, którym zamierzał polać zamówione spaghetti. Miejscowy restaurator, człowiek z natury łagodny, zareagował oburzeniem graniczącym z rozpaczą, powołując się na świętość przepisu i pamięć przodków. Turysta nie rozumiał problemu. W ciągu godziny nad sprawą pochylił się zaimprowizowany komitet miejscowych kucharzy, który po naradzie trwającej całą sjestę orzekł, że przepis jest nienaruszalny, lecz gościa „można ułaskawić z uwagi na niewiedzę”. Vespanin, szczerze zdumiony całym zamieszaniem, stwierdził tylko, że „u nas leje się to na wszystko”. Tej uwagi już nie skomentowano.
Mistrzostwa w targowaniu rozstrzygnięte! Zwycięzca wynegocjował brak nagrody
Doroczny turniej kupieckiego targowania na głównym bazarze Al-Iskahaty, w którym chodzi o zbicie ceny wyznaczonego towaru bez użycia magii i gróźb, wyłonił mistrza tak biegłego, że komisja do dziś nie doszła do siebie. Po rundach, w których faworyci wywalczali dywany za pół ceny i wielbłądy za jedną trzecią, w finale zwycięzca zwrócił swój talent przeciwko nagrodzie głównej – sakiewce złota od cechu kupieckiego. Dowodząc kolejno, że złoto jest cięższe, niż się wydaje, sakiewka nosi ślady użycia, a przyjęcie zapłaty „ujmowałoby randze turnieju”, zbił wartość wygranej do zera i opuścił arenę z pustymi rękami oraz miną triumfatora. „Tu nie chodzi o pieniądze,” oświadczył. „Tu chodzi o przesłanie.”
Inscenizacja eposu ruszyła! Zakończy się za jedenaście dni
Ambitna trupa z Rajendrapury podjęła się rzeczy dotąd nieosiągalnej: wystawienia Bharatamahakavyi – najdłuższego dzieła literackiego, jakie kiedykolwiek powstało – w całości, słowo po słowie, bez skracania. Przedstawienie, rozpoczęte w zeszłym tygodniu, potrwa według harmonogramu jedenaście dni, grane na zmiany. Widzowie kupują bilety na wybrane doby niczym na wielodniowy festiwal. Najwytrwalsi zamierzają obejrzeć wszystko od początku do końca, wyposażeni w koce, prowiant i determinację. „To nie spektakl, to duchowe doświadczenie,” przyznaje reżyser. Krytycy chwalą rozmach, choć zauważają, że recenzję będą mogli napisać dopiero w przyszłym miesiącu, i to jeśli dotrwają.
Baśń, w której niedźwiedź jest czarnym charakterem. Naród w szoku
Uznana medwiedańska autorka baśni wywołała skandal literacki, publikując zbiór, w którym niedźwiedź – tradycyjnie postać dobra, pomocna i niemal święta – po raz pierwszy występuje jako antagonista. Wśród czytelników zawrzało: część uznała to za świeże i odważne, część za niedopuszczalne targnięcie się na tradycyjne wartości kraju. Rada miejska Miedwogradu otrzymała nawet pismo z prośbą o „ochronę wizerunku niedźwiedzia”, które grzecznie odłożono ad acta. Sama autorka broni się mówiąc, że „nawet niedźwiedź ma prawo raz na tysiąc baśni mieć gorszy dzień”. Nakład, rzecz jasna, wyprzedano w całości. Nic nie sprzedaje się tak, jak dobry skandal.
Nagłówek
01 listopada 2023
Od Song Ana - Książka
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz