Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Niebezpieczni przestępcy uciekli z więzienia na miotłach przemyconych w torcie
Novendyjska policja poszukuje trójki groźnych przestępców, którzy w miniony weekend zbiegli z zakładu karnego pod Stellaire w sposób tyleż zuchwały, co – zdaniem śledczych – „uwłaczający regulaminowi zakładu”. Miotły, na których dokonano ucieczki, przemycono do celi wewnątrz olbrzymiego tortu urodzinowego, dostarczonego przez pracownika usługi Lisek, dowożącej zakupy online. Co gorsza, jak ustalono, były to modele wyścigowe – szybkie, zwrotne i doskonale znane z nielegalnych wyścigów. „Od dawna mówiłem, że ta subkultura skończy się w więzieniu,” komentuje zmęczony rzecznik policji. „Nie sądziłem, że dosłownie z niego wystartuje. Jedyne dobre to to, że tort był wyśmienity.”

Nagłówek

13 listopada 2024

Od Song Ana — Badania

Song An odetchnął z ulgą. Cieszył się, że Song Ning bezpiecznie wrócił do domu. Boski sługa myślał tylko o tym, jak bardzo szczęśliwy musiał być jego mistrz w tamtej chwili. Spotkanie to połączyło dwa zagubione serca. 
— Song Ning już został z tobą, mistrzu? — zapytał boski sługa z nadzieją w głosie. 
— Nawet nie wiesz, jak bardzo bym tego pragnął.  


Z początku myślałem, że wszystko wróciło do normy. Song Ning całymi dniami opowiadał mi o swoim pobycie w wojsku. Siedzieliśmy wtedy wtuleni w siebie na naszym pomoście. 
— Na szczęście nigdy nie zostałem wysłany do prawdziwej walki — wspominał. Ja każdego ze słów słuchałem z pełną uwagą. 
— Nie wyobrażam się ciebie z bronią w ręce — komentowałem, na co mężczyzna jedynie przewrócił oczami. 
— W każdym razie głównie zajmowałem się rannymi — kontynuował swoją opowieść. — Najczęściej zostawałem więc w naszych prowizorycznych obozach.
Prawdę mówiąc, poczułem nieopisaną ulgę. Chociaż Song Ning wyruszył na niebezpieczną wyprawę, gdzie każdy z jego dni mógł okazać się tym ostatnim, wrócił do mnie. I to było najważniejsze. Podczas naszej rozmowy, w pewnym momencie Song Ning przerwał w środku zdania i zaczął kaszleć. Złapałem go za dłoń oraz podtrzymałem, aby nie stracił równowagi i wpadł do rzeki. 
— Wszystko w porządku? — zapytałem szczerze zaniepokojony. Song Ning jeszcze przez chwilę dochodził do siebie. 
— Tak, wygląda na to, że przeziębiłem się w drodze powrotnej — stwierdził, a jego głos zabrzmiał naprawdę słabo. Widząc, w jakim stanie znajduje się mężczyzna, ściągnąłem z siebie płaszcz i zarzuciłem mu go na ramiona. Okryłem nim drżące ciało Song Ning’a, u którego atak kaszlu ponownie powrócił. 
— Będzie ci zimno — usłyszałem jego żałośnie słaby głos w przerwach od pokasływania. Próbował ściągnąć okrycie. — Zabierz to. 
—  Nie ma mowy — sprzeciwiłem się, jeszcze szalenie okręcając go w ciepłe odzienie. — Zatrzymaj go. Jest mi naprawdę ciepło. 
Song Ning nie wydawał się specjalnie przekonany, ale zaakceptował nagły podarunek. Wtulił się w płaszcz, a następnie oparł głowę o mój bark. 
— Dziękuję — wyszeptał. — Pachnie tobą…
 Objąłem go ramieniem i przysunąłem bliżej. Song Ning cicho kichnął. 
— Powinieneś udać się na badania — poleciłem. — Macie w mieście medyka, prawda? 
— Tak, ale to nie będzie konieczne — odparł mężczyzna, delikatnie wzruszając ramionami. — To zwykłe przeziębienie. Wrócę do domu, napiję się ciepłego mleka, przegryzę to czosnkiem i na pewno poczuję się znacznie lepiej.
— Przyniosę ci jutro zioła — obiecałem. — Ale odpocznij dzisiaj, dobrze? Odprowadzę cię. 
Pomogłem wstać Song Ning’owi. Pozwoliłem mu się o siebie oprzeć. Wolnym krokiem ruszyliśmy w stronę jego domu.
Ojciec rybaka dalej pozostawał niechętny wobec mojej osoby. Stąd też swoją relację utrzymywaliśmy w ukryciu. Prawdopodobnie spróbowałby zabić mnie gołymi rękoma, gdyby dowiedział się, co łączy mnie i Song Ning’a. Chociaż nigdy nie byłby w stanie nawet mnie drasnąć. Mimo wszystko, nie mogłem zaprowadzić rybaka pod same drzwi. Musieliśmy się rozstać przy gaju. Resztę drogi chwiejnym krokiem musiał pokonać sam. 
Wpatrywałem się w jego oddalającą się sylwetkę z niemałym zmartwieniem w oczach. Nie miałem pojęcia, jak działają ludzkie choroby i czy stan Song Ning’a powinienem traktować poważnie. Postanowiłem jednak mu zaufać. Skoro mówił, że wszystko będzie w porządku, tak też być musiało.
Odprowadziłem go wzrokiem. Stałem pod lasem, dopóki nie zniknął mi całkowicie z pola widzenia. Następnie sam wróciłem do siebie i zabrałem się za przygotowywanie leczniczej mieszanki wzmacniającej. Następnego dnia chciałem przekazać ją Song Ning’owi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz