Nikolai od razu zaczął zmieniać kanały. Sprawdzał, czy uda mu się znaleźć źródło dźwięku. Ostatnio podobny przeraźliwy wrzask słyszał od siebie z pokoju i nie dowiedział się, co takiego go wydało. Dzisiaj miał szansę rozwiać swoje wątpliwości.
Jednak mimo wysiłku, jaki w to włożył, nie zlokalizował niczego dziwnego. Przeskakiwał między kolejnymi obrazami, ale widział jedynie farmę, zwierzęta i rozległe pola. Nawet kule zniknęły. Przepadły, jakby nigdy nie istniały.
Nikolai westchnął cicho. Czuł, jak cała prawda przecieka mu przez palce. Miał wrażenie, że jest w samym centrum wszystkich przeklętych zdarzeń, ale jednocześnie umykają mu one. Nie mógł ich pojąć w żaden sposób.
Z zamyślenia wyrwał go krzyk. Był to ludzki wrzask, niemal całkowicie inny od wcześniej usłyszanego dźwięku. Spanikowany, kompletnie przerażony, mroził krew w żyłach.
Kamery tym razem coś uchwyciły — pracowników farmy, którzy rozproszeni w pośpiechu poszukiwali schronienia w pobliskich budynkach. Nikolai przyglądał się im z ciekawością. Zastanawiał się, co takiego musiało się wydarzyć, że tak liczna grupa mężczyzn w panice przepychała się pomiędzy sobą i potykała się o własne nogi.
— O cholerę chodzi? — Nikolai uniósł brwi i zerknął na Eliasa. Ten wzruszył ramionami. Przecież nie miał prawa znać powodu tej paniki. W końcu wiedział tyle, co Nikolai.
Chwilę później obydwaj podskoczyli z zaskoczenia — ktoś wbiegł do operatorni i głośno zatrzasnął za sobą drzwi. Nikolai na chwilę wstrzymał oddech. Kompletnie się tego nie spodziewał.
Był to jeden z naukowców. Mężczyzna z trudem łapał powietrze, oparł się o ścianę i zjechał w dół po jej długości. Usiadł na zimnej posadce. Wyglądał na wyczerpanego.
Nikolai i Elias wymienili spojrzenie. Milczeli przez kilka pierwszych sekund, nie mając pojęcia, jak w ogóle powinni zareagować. Niezręczna sytuacja.
— Czy możesz nam powiedzieć, co się stało? — przemówił w końcu Nikolai, mając nadzieję, że zaraz dowie się o źródle tej tajemniczej paniki.
Badacz wpatrywał się w niego wielkimi oczyma. Kilkukrotnie zamrugał, wziął głęboki oddech, westchnął. Wyglądało na to, że wreszcie trochę się uspokoił.
— Nie mam pojęcia — wyjąkał naukowiec. — Wszyscy zaczęli uciekać i się chować. Nie chciałem zostać w tyle, więc do nich dołączyłem.
— Nie widziałeś niczego? — dopytywał Nikolai. Naukowiec pokręcił głową.
— Zaczęło się od tego dziwnego dźwięku — tłumaczył pospiesznie. — A później wszyscy zaczęli biec. Musieli zobaczyć coś, czego mi nie udało się zauważyć.
Słysząc spanikowaną odpowiedź badacza, Nikolai odwrócił się i spojrzał na kamery. Może powód strachu naukowców został uwieczniony na nagraniach?
Postanowił prześledzić trasę ucieczki badaczy. Miał nadzieję, że dzięki temu uda mu się poznać przyczynę paniki. Nikolai widział, jak część naukowców jeszcze szuka schronienie. Wszyscy wydawali się być poddenerwowani. Alieva postanowił oddalić trochę kamerę. Chciał zobaczyć więcej.
Przełączył na sąsiadujące z budynkami gospodarczymi pola. Nie dostrzegł tam nic nadzwyczajnego. Nic, co mogłoby wywołać taką panikę.
Tropem ciekawości dotarł na sam skraj rancza, pod sam gęsty las. Wtedy też miał wrażenie, że widzi ruch pomiędzy konarami i krzakami. Ciemne cienie przemykały wśród drzew. Były ledwo dostrzegalne. Nikolai przyglądał im się przez chwilę. Poczuł dreszcz — nie wiedział sam, czy ze strachu, czy z zimna panującego wokół.
Próbował zgłosić całe zajście do ochrony, ale krótkofalówka znów nie łączyła się z żadnym kanałem.
— To chyba znowu jakaś awaria sieci komunikacyjnej — westchnął. — Coś zakłóca odbiór fal.
I w tej samej chwili ekrany za nim zgasły. Pomieszczenie ogarnęła ciemność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz