TW: krew
Noc rozświetliła setka gwiazd. Błyszczały one na niebie, tak odległe i tak bliskie jednocześnie. Nikolai wpatrywał się w nie zza ekranu (nie mógł przecież wyjść na zewnątrz). Gdy udało mu się odpowiednio ustawić kamery, doskonale widział rozgwieżdżony firmament. Stanowiło to przyjemną odskocznię od tych wszystkich przerażających anomalii. Kierował się prostą logiką: skoro nie widział niczego złego, nic złego się nie działo.
Oczy kleiły mu się do snu. Już dawno temu powinien przyzwyczaić się do nocnego trybu życia, ale męczące go koszmary nie ułatwiały mu wysypiania się. Spędzały mu sen z powiek już od wielu, wielu dni. Nikolai już nie wiedział, co jest gorsze — tajemniczy świat snów, czy ta przeklęta rzeczywistość. Granica pomiędzy nimi została na tyle zatarta, że z trudem można było zauważyć jakąkolwiek różnicę. Nikolai nie potrafił stwierdzić, co jest jawą, a co tylko nocnym marzeniem. Może cały czas śni? Albo przynajmniej obcuje z niekończącymi się koszmarami. To miejsce było gniazdem wszelkiego zła.
Krowy spokojnie spały w swoich boksach. Nikolai patrząc na nie, zastanawiał się, jakim cudem są w stanie opuścić niezauważone oborę. Drzwi były pozamykane, a całość znajdowała się w zasięgu kamer. Każde ze zwierząt było doskonale widoczne. Nie było najmniejszych szans, aby jakiekolwiek z nich wyszło i nie zostało przy tym nagrane. Po prostu było to fizycznie niemożliwe. Nikolai kompletnie nie potrafił tego pojąć. Cała ta sprawa zwyczajnie go przerastała.
Pragnął rozumieć, zająć czymś myśli, ale czuł, że powoli znajduje się na granicy swojej wytrzymałości.
Niespodziewanie ekran zaczął migotać. Nikolai odsunął się od komputera i spojrzał w stronę Eliasa. Jego sprzęt także zaczął wariować.
— To nie wróży niczego dobrego — westchnął Nikolai, masując skronie. — Jak myślisz, co zaraz eksploduje?
Światło wyłączało się i włączało naprzemiennie. Od ciągłego migotania aż bolała głowa. Nikolai musiał zmrużyć oczy. Miał nadzieję, że nie będzie musiał schodzić znowu do generatora. Nie miał na to ochoty. Nigdy więcej.
Ekran przed nim wciąż śnieżył. Odświeżanie nie pomagało. Wtedy też wyświetliło się powiadomienie. Kamery złapały gdzieś nietypowy ruch, więc wysłały ostrzeżenie do serwera. Nikolai, pomimo awarii systemu, postanowił to sprawdzić. W tej samej chwili wszystkie światła zgasły, ale chwilę na szczęście sekundę później włączyły się ponownie. Nikolai poczuł ulgę. Nie będzie musiał spacerować po nocy.
Pomimo alarmu, na polanie, która wyświetliła się na ekranie, nie znajdowało się nic nadzwyczajnego. Tylko kawał ogrodzonej metalowym płotem ziemi. Wokół milczący las. Zero ruchu, zero czegokolwiek podejrzanego. Nikolai zmarszczył brwi. Zaczął przeglądać pobliskie sektory, ale tam także nie dostrzegł niczego dziwnego. Czerwony wykrzyknik wciąż nie znikał.
— Przeklęty program — mruczał Nikolai. Zastanawiał się, czy w tym miejscu kiedykolwiek cokolwiek dobrze działało. Miał wrażenie, że obietnice złożone mu w czasie rozmowy o pracę, są niczego niewarte.
Niespodziewanie przyszedł mu do głowy pomysł. Wrócił do ekranu, na którym zaobserwowano ruch. Przełączył obraz na podczerwień. Chciał zbadać różnice temperatur. Miał nadzieję, że to rozwieje wszelkie wątpliwości.
Wtedy Nikolai zobaczył coś naprawdę dziwnego. Pośrodku pustej polany znajdowała się dziwna plama o niskiej temperaturze. Była ona całkiem duża, o kształcie koła. Wyglądała jak dziura? Portal?
Nikolai nie wierzył własnym oczom. Nie potrafił oderwać wzroku od obiektu. To było coś nowego. W tej samej chwili z tajemniczego koła wysunęła się sylwetka. Miała ona niższą temperaturę niż wszystko wokół.
Obiekt ten poruszał się powoli, jego ruchy były niepewne, jakby badawcze. Nikolai dokładnie potrafił rozpoznać okrągłą głowę, podłużne ciało, dziwnie powykręcane kończyny. Na sam widok jest istoty, przechodził go dreszcz.
Czym to do cholery było?
W tamtym momencie Nikolai poczuł coś ciepłego na swojej twarzy. Przetarł ją rękawem i zobaczył krew. Powoli, ale dość obficie kapała mu ona z nosa. Znowu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz