W tracie śniadania rozmawiał z wieloma osobami. Prawie wszyscy skarżyli się na zaginione rzeczy. Padały wzajemne oskarżenia, rozpoczynały się kłótnie, niektórzy podnosili głos.
Nikolai, którego głowa pękała z niewyspania, powoli miał tego dosyć. Z dnia na dzień miejsce to popadało w coraz to większe zamieszanie. Kompletny chaos.
Przez chwilę jeszcze rozmawiał z Merlinem, który narzekał na zagubione klucze do swojego pokoju. Musiał wzywać kogoś z administracji, aby wyważył drzwi. Dopiero wtedy młody naukowiec mógł dostać się do środka.
Nikolai wkrótce miał dość hałasu, więc powrócił do swojej sypialni. Bolała go głowa. Postanowił przespać pozostałą część dnia. A przynajmniej miał nadzieję, że uda mu się zasnąć.
Otulił się kocem i narzucił poduszkę na głowę. Chciał się choć na chwilę odciąć od tego wszystkiego. I wprawdzie udało mu się to. Mimo nieustępujących koszmarów, przespał cały dzień. Ocknął się wieczorem i wcale nie czuł się lepiej.
Wiedział, że jego zwolnienie dalej jest ważne, ale czuł, że nie wytrzyma kolejnej nocy w samotności. Nie jest w stanie zostać ze swoimi myślami nawet chwili dłużej.
Nikolai postanowił pójść do operatorni. Przeczuwał, że jeśli zostanie w pokoju, wcale nie odpocznie. Równie dobrze mógł popracować, skoro i tak nie da rady zasnąć.
Zazdrościł Eliasowi. On nie miał najmniejszego problemu, aby spać. Nawet teraz spokojnie drzemał sobie na biurku przed ekranem komputera.
Kamery działały bez zarzutu. Nikolai niemal przypomniał sobie swój pierwszy dzień pracy tutaj. Czuł się podejrzanie bezpiecznie. Tak, jakby nic złego nigdy się nie wydarzyło. Jakby to miejsce nie było przeklętą klatką, z której nie da się wydostać.
Wkrótce później obudził się Elias. Chwilę rozmawiali o nieobecności Nikolaia. Wyjaśnił on powód swojego zwolnienia, opowiedział o złym samopoczuciu. Dowiedział się też, że w trakcie ostatniej nocy kamery nie zarejestrowały niczego podejrzanego. Jakby całe ranczo na ten krótki moment naprawdę zasnęło.
— Nie nagrał się nawet ten dziwny dźwięk? — dopytywał Nikolai, przypominając sobie o tajemniczym wrzasku.
— Dziwny dźwięk? — powtórzył Elias, przechylając głowę. — Nie mam pojęcia, o czym mówisz. Nic takiego nie słyszałem.
Nikolai otworzył szerzej oczy. Doskonale pamiętał ten mrożący krew w żyłach krzyk. Słyszał go. To wydarzyło się naprawdę.
— Ktoś wrzeszczał — wyjaśnił po chwili zamyślenia. — Głośno, przerażająco.
Elias pokręcił głową. Upierał się, że niczego nie słyszy. Nie miał powodów, aby kłamać. Widocznie dźwięk nie dotarł do tej części farmy.
Dreszcz przeszedł przez plecy Nikolaia. Co jeśli… był jedynym, który to słyszał? Wolał jednak o tym nie myśleć w taki sposób. To po prostu nie było możliwe.
Zajął się więc przeglądaniem kamer. Tak, jak na każdej dotychczasowej zmianie, zaczął przełączać kanały. Nie widział nic nadzwyczajnego. Na szczęście.
Cóż, przynajmniej tak było na początku. Zwykle właśnie tak się zaczynało — powoli, całkiem naturalnie. Tylko po to, aby chwilę później wydarzyło się coś cholernie dziwnego.
Nikolai w pierwszej chwili nie dowierzał swoim własnym oczom. A wtedy to zobaczył. Znalazł mikroskop.
Na samym czubku drzewa.
Nie potrafił w to uwierzyć. Wkrótce zaczął dostrzegać więcej rzeczy: spodnie, portfel, latarkę, poduszkę, a nawet klucze… Wszystko to zawieszone na drzewach, wysoko ponad głowami mieszkańców farmy. Część porozrzucanych bez ładu przedmiotów Nikolai dostrzegł także na dachach pobliskich budynków.
— Skąd one się tam w ogóle wzięły? — zastanawiał się, przybliżając obraz. Elias też nie wiedział. Przyglądał się w milczeniu przedmiotom.
— O, to tutaj podział się mój kupon do McRonalda — powiedział, wskazując na pobliskie drzewo.
Nikolai westchnął cicho i chwycił za krótkofalówkę. Włączył urządzenie.
— Znalazłem zgubioną rzecz.
Wkrótce po drugiej stronie odpowiedział mu głos:
— Oh, tak? Którą?
— Chyba… większość? — poinformował Nikolai, patrząc przez kamery na zwisający z sosny mikroskop.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz