TW: śmierć zwierzęcia
Wstał późnym popołudniem. Mógłby spać nawet dłużej, ale obudził go głód. Nie potrafił wytrzymać ani chwili dłużej. Pustka w brzuchu okazała się tak męcząca, że Nikolai ostatecznie zmotywował się do wstania z łóżka i spaceru na stołówkę. Miał zamiar wypić do talerza jajecznicy duży kubek kawy. Liczył, że to postawi go wreszcie na nogi.
Na stołówce jak zwykle panował duży chaos. Wszyscy się wzajemnie przekrzykiwali. Panowała ogólna ekscytacja. Nikolai domyślał się, że zasługą tego musi być wczorajsze odkrycie. Takie sprawy nie mogły zostać przemilczane. Należało je wyjaśnić.
Zgodnie z najnowszym raportem profesora Theo krowa zmarła w równie tajemniczy sposób, co swoja poprzedniczka. Jej również brakowało kilku organów wewnętrznych. Także miała usunięte oczy. Śmierć zwierzęcia była nagła i trudna do wyjaśnienia.
Kolejne zwierzę ucierpiało bez wyraźnego powodu. Mimo tego, iż naganiania z kamer zostały przejrzane wielokrotnie, nikt nie znalazł tam nic podejrzanego. Podobnie, jak ostatnio, krowa po prostu pojawiła się w miejscu, gdzie później została odnaleziona. Nic więcej.
No, może oprócz tego, że na nagraniu załapał się wychodzący z miejsca pracy Nikolai. Dostał reprymendę za wychodzenie po zmroku. Znowu. Nie przejął się tym bardzo. Wiedział, że jeśli tylko zajdzie taka potrzeba, zrobi to ponownie. Nie zamierzał się więcej chować.
Nikolai po obiedzie wrócił jeszcze na chwilę do swojego pokoju. Miał ochotę na małą drzemkę. Ale nawet pomimo zmęczenia, nie potrafił zmrużyć oka. Myślał o kolejnej dziwnej śmierci zwierzęcia gospodarskiego. Czy stało się to w czasie, kiedy akurat znajdował się w pobliżu? Co właściwie odpowiadało za ten nagły zgon? Czy to mogło zagrażać także jemu…? Nikolai nawet nie potrafił sobie tego wyobrazić.
Do tej pory żaden z badaczy nie ucierpiał. A przynajmniej nie permanentnie. W końcu Nikolai sam nie czuł się najlepiej, ale dalej był żywy. Jakimś cudem.
Z nudów zaczął przeglądać telefon. Zastanawiał się, dlaczego wciąż to sobie robi. Nie dostał żadnych wiadomości, nikt nie chciał wiedzieć, jak sobie radzi. Nikolai czuł się zapomniany. Odkąd się tutaj znalazł, nie miał kontaktu z nikim, kogo znał. Prawdę mówiąc, na samym początku nie marzył o niczym innym, niż ucieczka. Pragną odciąć się od przeszłości. Uwolnić się od wszystkich złych rzeczy. Usilnie szukał rzeczy, którymi może zająć myśli. Oszukiwał się, że to mu pomoże. Okazało się, że to jednak nie takie proste. Nikolai nie wiedział, jak ma zapomnieć.
Odrzucił od siebie telefon. Miał tego dosyć. Wolał, aby to przeklęte miejsce naprawdę go pochłonęło. Przynajmniej dzięki temu nie musiał myśleć o przeszłości. O ludziach, których nie mógł zapomnieć.
Zbliżał się wieczór. Nikolai zebrał się w sobie, wziął głęboki oddech i wstał z łóżka. Nie ma czasu, aby się nad sobą rozczulać. Musi skupić się na pracy.
Wziął zimny prysznic, założył czyste ubrania, wypił kolejną kawę. Był gotów na kolejny na pewno owocny dzień pracy. Nie spodziewał się, że będzie to spokojna noc. Nawet na to nie liczył. Im więcej rzeczy zajmie jego myśli, tym lepiej.
Wyszedł na zewnątrz. Postawił zaledwie kilka kroków, gdy usłyszał dziwny dźwięk. Uniósł głowę i na pobliskim słupie zauważył białego kruka. Nikolai wpatrywał się chwilę w jego czerwone oczy.
— Tylko ty o mnie nie zapomniałeś, prawda? — zapytał. Nie oczekiwał odpowiedzi. Wzruszył ramionami i wkrótce dotarł do biura. Usiadł przed ekranem i uruchomił system.
Nadchodziła kolejna pełna wrażeń noc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz