Białowłosy nastolatek wpatrywał się w Nikolaia wielkimi oczyma. Zastanawiał się przez chwilę w milczeniu.
— Nie jestem pewny, o co pan pyta… — odpowiedział wreszcie.
— Cała ta okolica jest jakaś przeklęta — wyjaśnił Nikolai, nie kryjąc swojego poirytowania. — Chciałbym wiedzieć, co za tym stoi. Po prostu poznać prawdę.
Chłopak odwrócił wzrok, znowu spoglądając na ciemny asfalt.
— Najlepiej będzie, jeśli zapyta się pan o to pani Yary.
— Pani Yara? — powtórzył Nikolai. — Gdzie mogę ją znaleźć?
Po krótkiej rozmowie z nastolatkiem, dowiedział się, że wspomniana kobieta mieszka poza miastem w małej chatce na skraju lasu. Nikolaia czekał dłuższy spacer.
Podziękował za pomoc i od razu wyruszył. Nie miał chwili do stracenia. Musiał jak najszybciej dotrzeć do celu. Nie chciał zostać porzuconym przez dostawcę, ponieważ musiał jakoś wrócić na farmę. Szybkim krokiem ruszył we wskazanym przez chłopaka kierunku.
Opuścił miasto. Otoczenie drastycznie się zmieniło. Nikolai znów został otoczony przez pola i gęste lasy.
Został sam ze swoimi myślami. Miał czas, aby zastanowić się nad tym wszystkim. Pierwszy raz, odkąd tutaj przybył, pojawiła się tęsknota za domem. Wokół Nikolaia działo się tak wiele rzeczy, że nie zdążył nawet pomyśleć o tym wszystkim, co za sobą zostawił. Do tej pory wierzył, że ucieczka jest najlepszą z możliwych opcji. Wolał odciąć się od przeszłości i nie oglądać się za siebie. Zacząć całkiem nowe życie, rozpocząć wszystko od początku. Okazało się to być jednak nie takie proste.
Dlaczego to musi być takie trudne? To przeklęte miejsce połknęło go w całości, a następnie wypluło kompletnie pokonanego. Wierzył, że jeśli uda mu się poznać prawdę, poczuje ulgę. A co jeśli tak nie będzie? Co jeśli prawda przyniesie więcej pytań niż odpowiedzi? Zastanawiał się nad sensem tego wszystkiego. Nawet, jeśli uda mu się zdobyć odpowiedzi na nurtujące go pytania, to czy przyniosą mu one ulgę? Co zrobi wtedy, gdy straci swój cel?
Nikolai nie miał pojęcia, co ma ze sobą teraz zrobić. Iść dalej na możliwe spotkanie z przeznaczeniem czy zawrócić? Uciec tak jak wcześniej?
Pokręcił głową. Nie może się już zatrzymać. Zaszedł zbyt daleko. Dosłownie i w przenośni. Musi iść dalej, chociażby dla samego zaspokojenia tej cholernej ciekawości.
Minęło pół godziny, nim Nikolai dostrzegł w oddali chatkę. Tak, jak został uprzedzony, stała ona na skraju lasu. Wokół niej nie znajdowały się żadne inne zabudowania. Alieva miał nadzieję, że właścicielka posiadłości jest dzisiaj w domu.
Zszedł z wyjeżdżonej polnej drogi na łąkę. Przedarł się przez zarośla, aż w końcu dotarł pod drewniane drzwi chatki. Wziął głęboki oddech i zapukał. W ciszy czekał na odpowiedź.
Sekundy dłużyły mu się niewyobrażalnie. Miał wrażenie, że czeka pod domem całą wieczność. Nie chciał jednak odchodzić zbyt szybko. To była jego jedyna szansa, ostatni trop, jaki mu pozostał.
Nikolai poczuł ulgę, gdy po chwili usłyszał po drugiej stronie kroki. W napięciu czekał, aż drzwi wreszcie się uchylą. I wtedy po drugiej stronie zobaczył…
— To ty! — Nikolai rozpoznał w kobiecie osobę, która ostrzegła go pierwszego dnia. Doskonale ją zapamiętał, ponieważ jej słowa śniły mu się każdej nocy.
Yara stanęła we framudze i spojrzałą pytająco na swojego gościa.
— Ja — zaczął Nikolai, próbując zebrać myśli. — Chcę się dowiedzieć czegokolwiek o tym miejscu. Czy mogłabyś mi pomóc?
Kobieta powoli kiwnęła głową, otworzyła szerzej drzwi i wpuściła go do środka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz