Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Kary za książki oddane zbyt szybko
Biblioteka Narodowa Novendii ogłasza kary nie tylko za spóźnienia, ale i za zwrot woluminów „w stanie zdradzającym, że nie zostały przeczytane”. Powodem jest fala czytelników wypożyczających grube tomy wyłącznie dla prestiżu, nagrania jednej rolki na AllTube, i oddających je już następnego dnia nietkniętymi. „Książka to nie ozdoba,” oświadcza główny bibliotekarz „Zresztą, nawet ozdób nie traktuje się lekceważąco!”. Nowy regulamin przewiduje krótką rozmowę weryfikacyjną przy podejrzanie szybkim oddaniu książki, której niezaliczenie będzie skutkowało karą finansową. Pierwsi czytelnicy już protestują, że to za dużo pracy, na co bibliotekarz odpowiada, że książki są warte każdego poświęcenia.

Nagłówek

30 listopada 2025

Od Isarra — Lód

— Behemot. Nie. — Iście lodowaty głos rozległ się po sklepiku. Czarny kocur siedział na ladzie, z puchatą łapką wyciągniętą w stronę ulubionego kubka Isarra. — Zrobisz to, a przysięgam, że wylądujesz w schronisku i nawet Minu ci już nie pomoże… albo ogolę ci ogon na łyso.
Zwierzę nie wydawało się jakkolwiek poruszone groźbą nagi, co prawda słusznie, bo Isarr nie miał zamiaru faktycznie wyciągać konsekwencji, nawet jeśli Behemot faktycznie zbiłby ten kubek. Nie był przecież okrutny, a kocur jeszcze nic nie zniszczył ani w sklepie, ani w górnej części mieszkalnej. Choć czasami doprowadzał botanika na skraj, to Isarr go lubił, jak mógłby nie lubić, puchate, miękkie i nawet nie miauczał zbytnio. Poza chwilowymi nikczemnymi zachowaniami naga nie mógł mu nic zarzucić.
Koniec końców Isarrowi udało się przedostać do lady, unikając rozbitego kubka i podniósł kota na ręce.
— Jesteś okropny — wymamrotał, drapiąc Behemota łuskowaną dłonią po głowie, za co został nagrodzony cichym mruczeniem. — Absolutnie okropny, nie da się na ciebie zezłościć, tak samo, jak na Minu. — Zaniósł go na posłanie, które miało swoje miejsce prawie przy lewym krańcu lady i delikatnie go tam położył. Kocur wyciągnął się i ziewnął, po czym zwinął w puchaty kłębek.
— …Może i Minu miał rację, przyda się zwierzątko w domu — mruknął sam do siebie, a chwilę później wrócił do przylepiania nalepek na paczki.
Kot zdecydowanie zdobył serca klientów, Behemot zdecydowanie uwielbiał wszelką uwagę, jaką otrzymywał i chętnie łasił się do każdego, choć zdążył już zrazić się do dzieci, przez to, że jedno pociągnęło go za ogon, teraz konsekwentnie trzymał dystans, a sam Isarr zagradzał ogonem dostęp do kota, kiedy jakieś nadgorliwy bachor próbował jednak sięgnąć po Behemota albo sam brał go na ręce, jeśli mógł i nie miał ich zajętych. Niechęć nagi do dzieci przez to tylko się nasiliła.

Minu wrócił po południu i pierwsze co zrobił, nawet przed tym jak zdjął wierzchnie odzienie to dopadł się do Behemota i chyba próbował zagłaskać go na śmierć… z drugiej strony kocur wydawał się, nie mieć nic przeciwko odejściu w taki sposób na tamten świat.
— Ręce myj i do stołu, obiad stygnie — burknął jedynie Isarr, po czym sypnął kocurowi jedzenia do miski, skoro oni mają obiad to Behemot też musi coś zjeść, żeby nie gapił się oczami, jak dwa talerze błagając o coś ze stołu, jakby nie jadł co najmniej przez miesiąc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz