13 listopada 2025

Od Nikolaia — Para [AU]

Pożegnał się z Mishką. Musiał odejść, bowiem zrobiło się już ciemno. Ich rozmowa przeciągnęła się bardziej, niż Nikolai tego oczekiwał. Teraz musiał wracać do pracy sam w niemal absolutnym mroku.
Czuł się jeszcze bardziej nieswojo, szczególnie zważając na wczorajsze wydarzenia. Z tego też powodu Nikolai zachował dystans od pobliskich ogrodzeń. Wolał nie znajdować się w zasięgu ataku jakiejś potwornej bestii.
Młody mężczyzna znów miał wrażenie, że słyszy szepty. Tym razem wydawało mu się, że dobiegają one z lasu. Dokładnie z miejsca, gdzie wcześniej widział tajemniczą parę czerwonych oczu.
Wtedy Alieva poczuł dreszcz na plecach. Sam nie wiedział dlaczego, ale zatrzymał się. W całkowitej ciemności, wśród ogarniającego go chłodu, wsłuchiwał się w tajemnicze szepty. Im dłużej się im przysłuchiwał, tym ma wrażenie, że więcej rozumie. Że więcej słyszy.
Te głosy… one go wołały. Znały jego imię, zwracały się do niego uprzejmie, kusząco. Słyszał je teraz wyjątkowo dobrze. Nikolai nie miał pojęcia, co ze sobą zrobić. Wiedział, że nie powinien dłużej ich słuchać, ale nie potrafił przestać. Nie mógł się im oprzeć. Wzywały go one do siebie, zapraszały, aby przeszedł przez ogrodzenie, podszedł trochę bliżej… Brzmiało to jak syreni śpiew — w tajemniczych głosach było słychać coś, czemu Nikolai nie umiał się sprzeciwić. Podszedł kilka kroków w stronę ogrodzenia.
A wtedy przypomniał sobie. W jego głowie pojawił się obraz rozszarpanej owcy. Widział go dokładnie. Wspomnienie było żywe i to właśnie ono sprawiło, że Nikolai ocknął się z transu. Przecież nie chciał skończyć jako rozszarpany na części kawałek mięsa. Cofnął się o kilka kroków. Szepty umilkły. Nie mając pojęcia, czy to raczej dobry, czy zły znak, więc jak najszybciej skierował się w stronę operatorni. Tam wpadł z rozpędem i zatrzasnął z hukiem drzwi. Obudził tym Eliasa, który rzucił mu pytające spojrzenie.
— Nie pytaj nawet — mruknął Nikolai. — To miejsce sprawia, że chyba popadam w szaleństwo.
Zajął miejsce przy biurku, włączył kamery. W pierwszej kolejności sprawdził wczorajsze miejsce zbrodni — był ciekaw, czy bestia powróci, ale w tej chwili nie było po niej ani śladu. Kręciło się zaś wielu naukowców, którzy wciąż zabezpieczali i badali resztki martwego zwierzęcia. Nikolai przyglądał się chwilę ich pracy, ale ostatecznie przełączył kanał. Przeskakiwał pomiędzy nimi. Kilkakrotnie natknął się na te przeklęte świetlne kule. Ostatnio pojawiały się naprawdę często. Tak jakby ta pierwsza, pojedyncza była jedynie zapowiedzią. Albo czymś na podobieństwo zwiadowcy? Nikolai długo się nad tym zastanawiał.
Te kule zaczęły się także poruszać, nie wisiały w powietrzu tak jak poprzednie. Wyglądało to tak, jakby badały farmę. Lewitowały tu i tam, wszyscy pracownicy rancza schodzili im z drogi. Udawali, że wcale ich nie widzą. Nikt nie chciał mieć z nimi żadnego kontaktu. Chociaż nie wydawały się groźne, psuły sprzęt i wzbudzały niepokojącą aurę. Dopóki się ich nie zaczepiano, nie stanowiły zagrożenia. Raz podjęto próbę zaatakowania jednej z nich — spowodowało to jej wybuch. Kilka osób zostało rannych. Z tego też powodu, odgórnie postanowiono, aby trzymać kule na dystans.
Nikolai poinformował o lokalizacji świetlistych kul. Nie chciał, aby ktokolwiek przypadkiem się na jakąś natknął. Lepiej dla wszystkich, aby pozostawić je w spokoju.
Tej nocy nie wydarzyło się już nic nadzwyczajnego. Chociaż, prawdę mówiąc, Nikolai nie czuł się dobrze. Już pod koniec swojej zmiany czuł uporczywy ból głowy. Nigdy wcześniej nie złapała go taka migrena. Z zaciśniętymi brwiami wrócił do swojego pokoju i rzucił się na łóżko. Pragnął tylko snu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz