Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Kary za książki oddane zbyt szybko
Biblioteka Narodowa Novendii ogłasza kary nie tylko za spóźnienia, ale i za zwrot woluminów „w stanie zdradzającym, że nie zostały przeczytane”. Powodem jest fala czytelników wypożyczających grube tomy wyłącznie dla prestiżu, nagrania jednej rolki na AllTube, i oddających je już następnego dnia nietkniętymi. „Książka to nie ozdoba,” oświadcza główny bibliotekarz „Zresztą, nawet ozdób nie traktuje się lekceważąco!”. Nowy regulamin przewiduje krótką rozmowę weryfikacyjną przy podejrzanie szybkim oddaniu książki, której niezaliczenie będzie skutkowało karą finansową. Pierwsi czytelnicy już protestują, że to za dużo pracy, na co bibliotekarz odpowiada, że książki są warte każdego poświęcenia.

Nagłówek

20 listopada 2025

Od Undine – Fala (I)

Łagodna biel wnętrza świątyni upodabniała ją do zaklętej muszli, pełnej perłowej poświaty i skarbów z głębi oceanu. Niewielka, lecz bogato zdobiona, zachwycała gubiącymi wzrok detalami, delikatnymi zdobieniami z koralowców, macicy perłowej, odłamków opalizujących muszli, klejnotów o niezwykłych barwach, znajdowanych jedynie głęboko pod powierzchnią wody. Ściany pokrywały mozaiki przedstawiające morskie stworzenia – wijące się ośmiornice z przedziwnymi mackami, majestatyczne wieloryby płynące przez ciemność otchłani, ryby głębinowe z fosforyzującymi narządami świecącymi w mroku. W łukowatych, organicznych formach, odbijała się asymetria prawdziwego życia, tak różna od tego, co przez wieki uznawano za piękne, a jednocześnie w jakiś dziwny sposób porywająca, uspokajająca, unosząca myśli ku czemuś nieuchwytnemu. Kolumny wspierające sklepienie świątyni przypominały kształtem żywe koralowce, pokryte niezliczonymi drobnymi ornamentami, złudzeniem morskich gąbek i ukwiałów. Niczym zgubne światła podwodnych drapieżników, wiecznie otwarta świątynia Dagona obiecywała spokój i bezpieczeństwo tym, którzy znajdą się w jej murach.
Słońce uśmiechało się do świata ciepłem wczesnego lata, a jego promienie przesączały się przez ozdobne okna, malując na posadzce tęczowe plamy światła. Pogodny zaśpiew ptaków dominował nawet odległy dźwięk ulicy – gdzieś daleko ktoś krzyczał, ktoś się śmiał, lecz tu, w pobliżu świątyni, panował nastrój uroczystego skupienia. Wierni zebrali się już, odświętnie ubrani w błękity, biel i zielenie, wpływając szeleszczącą, mieniącą się ławicą do wnętrza swego sanktuarium. Zajęto miejsca w ławkach, muzyk ułożył dłonie na szkle harmoniki i spokojna cisza wypełniła się sławiącą Dagona pieśnią.
Melodia płynęła leniwymi falami, hipnotyczna i spokojna, pełna dziwnych interwałów przypominających szum morza i krzyk mew. Dźwięk szkła miały w sobie coś nieziemskiego, jakby nie należały do świata śmiertelników, lecz do samych głębin. Parę minut, by umysły wiernych zapadły się w ten łagodny, kontemplacyjny nastrój, by wszystkie myśli skierowały się ku morzu i śpiącemu na jego dnie Przedwiecznemu, a potem Undine wkroczyła do środka.
Jej kapłańska szata miała barwę lazurowego morza, zapraszającego w swe ciepłe, kołyszące objęcia, a delikatny materiał zdawał się drgać i iskrzyć, niczym tafla wody, z każdym gestem kapłanki. Długie włosy opadały miękkimi falami na ramiona i plecy, spojrzenie zaś i łagodny wyraz twarzy obiecywały, że w murach tej świątyni na wiernych czeka tylko szczęście. Muzyka ucichła wśród ostatnich akordów, Undine zaś weszła na podwyższenie, stanęła przy centralnym pulpicie, rzeźbionym na podobieństwo morskiej fali rozbijającej się o skały. Kapłanka objęła wzrokiem swoje zgromadzenie, a na jej twarz wypłynął łagodny, niemalże matczyny uśmiech.
— Bracia i siostry moje, wierna ławico! — zaczęła, a jej zaklęty głos poniósł się po pomieszczeniu, odbijając od ścian i wracając echem, jakby same mury świątyni powtarzały jej słowa. — Niechaj chłód morza koi wasze zmysły, a mądrość Głębin oświeca wasze ścieżki! Dusza ma raduje się, widząc was tutaj, bo choć nasza kongregacja nie jest tak liczna, jak inne kulty, jej serce bije z siłą, o której inni mogą tylko marzyć.
Szelest przetoczył się przez zgromadzonych wiernych, kiwano głowami, zgadzano się ze słowami kapłanki.
— Dzisiaj nastał dla nas specjalny dzień, bo oto morze, które nas zrodziło, obdarzyło nas nową falą. Dzisiaj witamy wśród nas najmłodszego członka naszej kongregacji, syna Yejide i Adetokunbo. — Mała pauza, Undine spojrzała w stronę siedzącej w pierwszej ławce dwójki młodych osób i skinęła im głową. — Dagon sprzyja wzrastającej sile, a każde nowe życie jest nową szansą, świeżym podejściem do odwiecznej prawdy. Niech to dziecko będzie czystą kartą, na której wola Głębin zapisze swoje przeznaczenie.
Undine zapraszająco wyciągnęła dłoń, a sam jej uśmiech obdarzał świeżo upieczonych rodziców specjalnym błogosławieństwem. Wstali ze swej ławy – Yejide w sukni barwy morskiej piany, Adetokunbo w szacie granatowej jak głęboka otchłań – i podeszli powoli, z godnością, trzymając zawinięte w morskie błękity i spienione koronki niemowlę. Ich kroki były pewne, na twarzach zaś malowała się duma i radość. Undine zwróciła się do nich, kładąc dłoń na ramieniu Yejide i Adetokunbo:
— Jakie imię pragniecie mu nadać?
— Olumide, wielebna.
— Olumide — powtórzyła Undine, smakując brzmienie słowa. — „Bóg przybył". Piękne imię, niosące w sobie obietnicę Przedwiecznych i nasze przeznaczenie.
Undine wyciągnęła ramiona, odebrała zawiniątko od rodziców, przyciągnęła je do piersi. Udała się z nim kawałek dalej – tam, gdzie słona, morska woda, krystalicznie czysta i przejrzysta, wypełniała głęboką, kamienną misę, zaraz obok niskiego ołtarza. Biel polerowanego marmuru zdawała się iskrzyć w świetle wpadającego przez kryształowe okna słońca, sprawiając, że hipnotyczne wzory tańczyły na ścianach i suficie, upodabniając całą świątynię do jakiegoś nierzeczywistego miejsca poza czasem. Undine tymczasem ułożyła niewinne niemowlę na ołtarzu, wprawnym ruchem zaczęła odwijać materiał. Malec poruszył się, gdy ostatni skrawek pieluszki zniknął, a chłodne powietrze sięgnęło cienkiej, wrażliwej skóry. Undine pochyliła się nad dzieckiem z uśmiechem, znów wzięła je na ręce i podeszła do pełnej słonej wody misy.
— Dagonie, Panie Głębin, Ojcze nasz i Stwórco! Spójrz na to małe, kruche ciało i uczyń z niego nowe narzędzie Twojej woli! Spraw, by wzrastało podług Twojego światłego przewodnictwa, by zajęło należne mu miejsce w oplatającej wszystko sieci życia. Niech jego serce bije w rytm przypływów, niech jego oddech śpiewa pieśń fal!
Kapłanka wyciągnęła dziecko nad wodą.
— Niech ta woda zmyje wszelkie złudzenia, wszelkie słabości i kłamstwa, którymi świat karmi niewinnych. — Głos Undine nabrał niemal śpiewnej kadencji, rytmicznej jak szum oceanu. — Niech oczyści jego umysł, niech wzmocni serce i pozwoli mu podążyć drogą Przedwiecznych. Przebudź się, Olumide!
To powiedziawszy, Undine mocniej chwyciła niemowlę i jednym ruchem zanurzyła je w zimnej wodzie. Poczuła, jak dziecko momentalnie naprężyło się, wierzgnęło i szarpnęło w jej dłoniach, lecz kapłanka trzymała mocno i pewnie, nie pozwalając mu się wyślizgnąć. W ułamku chwili dziecko powróciło spod powierzchni, drąc się całą siłą swych niewielkich płuc, w panice machając małymi piąstkami i kopiąc krótkimi nóżkami. Nie zachłysnęło się, a to była bardzo dobra wróżba.
— Dagonie! — zawołała Undine ponad głosem płaczącego dziecka. — Przyjmij pierwszą modlitwę swego nowego wyznawcy! Przyjmij jego pierwszy krzyk i zbaw go od strachu przed twym żywiołem! Niech woda będzie dla niego bezpiecznym sanktuarium, a strach niech nie ma do niego przystępu!
Uroczyste „Niech tak się stanie” przebiegło przez kongregację niczym morska fala, odbijając się od chłodnych ścian świątyni. Undine popatrzyła po twarzach swych wyznawców – Yejide i Adetokunbo wpatrywali się w niemowlę, a w ich oczach kapłanka nie dostrzegła niepokoju czy troski o ich własne dziecko. Nie, tam była duma i radość, bo protest małego Olumide niósł się aż na zewnątrz, a gdyby nie wprawa Undine w chwytaniu zdobyczy, ten mógłby się jej wyrwać.
— Dobrze — powiedziała kapłanka do siebie, układając Olumide z powrotem na ołtarzu, by wytrzeć delikatną skórę z morskiej wody. — Wyglądasz na dość silnego, by przyjąć prawdziwe błogosławieństwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz