Ostatecznie zebrał się w sobie, wziął głęboki oddech, założył na siebie bluzę i wyszedł na dwór. Otoczyła go ciemna, nieprzenikniona noc, ogarnęła cisza. Chociaż w jego głowie wciąż rozbrzmiewał ten przeraźliwy krzyk. Nikolai rozejrzał się wokoło. Oprócz niego, wokół nie było niczego innego. A przynajmniej taką miał nadzieję.
Ogarnął go chłód, poczuł dreszcz na plecach. Nie powinno być, aż tak zimno. Z ust Nikolaia uniosła się zamarznięta chmurka pary wodnej. To nie była temperatura typowej letniej nocy. Lodowaty wiatr zwiastował nadchodzące nieszczęście.
Nikolai wolał dłużej nie sprawdzać, jakie zagrożenie kryje za sobą ta mroźna noc. Naraził się już wystarczająco. Początkowa ciekawość zdążyła się wypalić. Nadszedł czas, aby wrócić do siebie.
Dopiero, gdy usiadł na łóżku, zdał sobie sprawę, że postąpił naprawdę głupio. Co, jeśli faktycznie zetknąłby się ze źródłem dziwnego dźwięku? Co zrobiłby wtedy? Miał jednak więcej szczęścia niż rozumu, więc nie spotkał niczego niebezpiecznego. Dla tego miejsca była to nowość. Nikolaiowi mogło tutaj przydarzyć się, prawdę mówiąc, wszystko.
Wciąż nie mógł zasnąć. Narastające emocje wcale w tym nie pomogły. Kręcił się z boku na bok, nakrywał głowę poduszką, ale nie zmrużył oka. Gdy tylko próbował je zamknąć, widział czerwone ślepia, słyszał tajemniczy krzyk. Nie wiedział, jak się ma od nich uwolnić.
Wtem usłyszał dźwięk wydobywający się z jego krótkofalówki. Były to niezrozumiałe, szeleszczące szepty. Rozbrzmiewały bez wyraźnego sensu. Z upływem czasu stawały się być coraz to głośniejsze.
Nikolai podniósł się z łóżka, aby uciszyć sprzęt. Odpiął krótkofalówkę od leżącego na podłodze paska i wtedy zdał sobie sprawę, że była ona wyłączona od samego początku. Dźwięki, które wydawała nie mogły pochodzić z tego świata.
Położył urządzenie na blacie biurka. Próbował zrozumieć tajemniczą wiadomość. Nie potrafił rozpoznać jednak żadnego ze słów. Rozbrzmiewały w języku, którego Nikolai nie rozumiał.
I tak minęła mu cała noc. Z początku czuł się naprawdę zaintrygowany głosem z krótkofalówki. Później zaczął mieć go dosyć. Mimo wielu prób, nie dał rady uciszyć urządzenia.
Zasnął z wyczerpania nad ranem. Nie wiedział więc, kiedy sprzęt ostatecznie zamilkł. Gdy Nikolai wstał, krótkofalówka już nie wydawała z siebie żadnych niepokojących dźwięków.
Alieva był wyczerpany. Miał odpoczywać, a zamiast tego czuł się gorzej niż kiedykolwiek. Nie zapomniał jednak o swoim planie. Myślał o wyprawie do miasta. Jeśli ma się czegokolwiek dowiedzieć o tym miejscu, musi zapytać się miejscowych. Oni będą wiedzieli najlepiej.
Pracownicy farmy nie byli zamknięci. Mogli dobrowolnie opuszczać obiekt, byleby znaleźli sobie jakiś transport i nie spóźnili się na swoją zmianę.
W każdym razie tego dnia żaden wyjazd nie był przewidziany. Nikolai mógł wybrać się tam dopiero następnego dnia. Prawdę mówiąc, nawet mu to odpowiadało. Dzisiaj czuł się okropnie. Jutro, pomimo końcówki przymusowego urlopu, za dnia mógł wybrać się do miasta. Brzmiało to jak plan.
Nie mając nic ciekawszego do robienia tego dnia, Nikolai poszedł na stołówkę. Postanowił zjeść coś sycącego, napić się mleka, a ostatecznie spróbować znowu zasnąć.
Na miejscu zastał go niemały harmider. Miał wrażenie, że wszyscy ze wszystkimi się kłócą. Napięcie było wyczuwalne na każdym kroku. Każdy przekrzykiwał każdego:
— Ukradłeś mi telefon!
— To nieprawda! Ale wiem, że to ty zabrałeś mój mikroskop!
Nikolai wkrótce dowiedział się, że w nocy zginęło wiele rzeczy. Po prostu zniknęły nagle i nikt nie wiedział, gdzie się ona podziały. Wydawało się, że zwyczajnie przepadły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz