03 listopada 2025

Od Nikolaia — Hasło [AU]

TW: śmierć zwierzęcia
Obudził się z bólem głowy. Jego skronie pulsowały niemiłosiernie. Musiał wziąć garść leków, aby jakkolwiek tego dnia funkcjonować.
Kompletnie zaspany udał się na stołówkę, gdzie spotkało go niemałe poruszenie. Zaskoczyło go podekscytowanie współpracowników, którzy zbici w małe grupki głośno dyskutowali na jakiś temat. Ich pełne entuzjazmu głosy roznosiły się echem po całym pomieszczeniu. Nikolai uniósł szeroko brwi. Coś ewidentne wisiało w powietrzu.
Wybrał to, na co miał ochotę i zajął miejsce przy wolnym stoliku. Przyglądał się z ukosa całemu temu chaosowi. Zastanawiał się, o co może chodzić. A wtedy przypomniał sobie o wczorajszym zdarzeniu. Musiało chodzić właśnie o to. Nikolai czuł potrzebę dowiedzieć się szczegółów.
Wzrokiem zaczął szukać jakiejkolwiek znajomej twarzy. Nie był na tyle głupi, aby podejść do przypadkowej osoby i zacząć ją wypytywać o rzeczy, które być może nie powinny go nawet interesować. Po krótkiej chwili wypatrzył wchodzącego właśnie na stołówkę Davida. Nikolai pomachał do niego ręką i zawołał go do swojego stolika. Naukowiec nałożył sobie na talerz kanapkę z dżemem, a następnie przysiadł się do swojego znajomego.
Rozmawiali chwilę o niczym ważnym. Szybko jednak zwykła przyjacielska rozmowa przeszła na kompletnie inne tory.
— Czy wczoraj w nocy stało się coś ważnego? — zapytał Nikolai, nie mogąc powstrzymać dłużej swojej ciekawości.
David przez chwilę milczał, wpatrując się w pusty już talerz.
— Nie widziałeś tego na kamerach? — Naukowiec ściszył głos.
Nikolai pokręcił głową.
— Chciałbym, ale nie działały tak, jak powinny — wyjaśnił, krzywiąc się.
Wokół nich wciąż rozbrzmiewały gorliwe dyskusje. Wydarzenie z wczorajszej nocy pozostawało wyraźnie żywe. Nikolai czuł, że stało się coś, o czym wszyscy nie zapomną jeszcze przez długi czas.
— Znaleziono wczoraj na pastwisku martwą krowę… — zdradził w końcu David.
— Czy to coś dziwnego? — dopytywał Nikolai. — To ranczo, zwierzęta chyba czasem po prostu umierają.
— To prawda — przytaknął jego rozmówca. — Nikogo by to nawet nie zaskoczyło, gdyby nie okoliczności i powód jej śmierci.
Nikolai poczuł jeszcze większe zainteresowanie. Nie mógł się doczekać dalszej części opowieści.
— Lepiej będzie, jeśli sam przeczytasz raport profesora Theo.
Nie tłumacząc nic więcej, David podał Nikolaiowi swój tablet. Przełączył odpowiednie strony, wpisał tylko sobie znane hasło i wyświetlił przesłaną o poranku wiadomość. Notatka traktowała stan odnalezionej wczoraj krowy.
Był to prosty, choć bardzo profesjonalny raport: martwe zwierzę zostało przypadkiem odnalezione na środku polany. Na początku wysnuto przypuszczenie, że zatruło się ono jakąś rośliną, odłączyło się od stada, a następnie po prostu zdechło. Jak stało, tak padło. Przeprowadzone później badania wskazywały jednak na coś kompletnie innego.
Profesor Theo odkrył, że krowa w chwili śmierci była całkowicie zdrowa. Nic nie wskazywało na zatrucie czy chorobę. Całkiem zdrowe zwierzę padło w dosłownie kilka sekund. Już sam ten fakt był podejrzany, a z każdym słowem raportu sprawy przybierały coraz to dziwniejszy obrót.
Po dokładnym oglądzie ciała zwierzęcia wyszło na jaw, że przeszło ono jakąś niewyjaśnioną operację. Na jego ciele widniały ślady od skalpela — dokładne cięcia, jakby wykonane wprawioną ręką. Później powstałe w ten sposób rany starannie zaszyto, chociaż nie odnaleziono żadnych nici, które miałyby temu posłużyć.
Co jednak najgorsze — krowie wycięto kilka narządów wewnętrznych: wątrobę, trzustkę i jedną nerkę. W raporcie podkreślono, że nie zostały one wyrwane (jakby to było w przypadku ataku dzikiego zwierzęcia), ale operacyjnie usunięte.
Krowie brakowało również oczu. Nerw wzrokowy został wycięty z taką precyzją, że zaskoczyło to niejednego badacza, który później egzaminował ciało zwierzęcia. Nikt nie miał pojęcia, gdzie te narządy właściwie się podziały.
— Czy nie zrobił tego po prostu któryś z naukowców? — Nikolai pozostawał sceptyczny. Przeczytał raport z dreszczem, ale wciąż szukał jakiegoś sensownego wyjaśnienia. W końcu wszystko da się wytłumaczyć, prawda?
David pokręcił głową.
— Nikt się nie przyznał — odparł. — Naprawdę nie widziałeś na kamerach niczego podejrzanego?
Kamery działały na prostej zasadzie: dostęp do nich był nieograniczony, Nikolai może przełączać kanały i zmieniać obrazy bez większego problemu. Było ich jednak zbyt wiele, aby jednego wieczora mieć oko na każde z licznych miejsc znajdującym się na tym ogromnym ranczu. Dlatego też kamery wysyłają powiadomienie, gdy zarejestrują jakiś ruch. Można wtedy przełączyć ekran i sprawdzić, co uruchomiło alarm. W takim wypadku niemożliwe było to, aby Nikolai przegapił moment, w którym ktoś wykradł się nocą do obory i wyprowadził jedno ze zwierząt. Zauważyłby, gdyby krowa sama wyszła na pastwisko.
Nic takiego jednak nie miało miejsca. O tym wypadku dowiedział się dopiero z krótkofalówki. Wtedy kamery wysłały powiadomienie o ruchu — o naukowcach i patrolu biura obrony, którzy zaczęli się przemieszczać. Wcześniej Nikolai nie zaobserwował nic podejrzanego.
To wszystko wyglądało tak, jakby ta krowa po prostu pojawiła się w sektorze B14. A to było przecież niemożliwe. Czyżby ten niezawodny system, który obiecywał mu pracodawca, miał jakieś słabe punkty? Nikolai podzielił się swoimi przypuszczeniami z Davidem.
— Jesteś przekonany, że nic się nie nagrało?
— Rano, nim odesłaliśmy materiał wraz z raportem do archiwum, przejrzeliśmy go z Eliasem — wyjaśnił Nikolai. — Oprócz incydentu z wyłączoną kamerą w sektorze B14, nie zaobserwowaliśmy nic dziwnego.
Wszystko to brzmiało niezwykle absurdalnie. Nikolai zmarszczył brwi. Czyżby coś przegapił? Coś ważnego mu umykało? Niepokojący raport profesora Theo i wczorajsza sytuacja z zepsutą kamerą nie miały najmniejszego sensu.
Musiał to być przypadek. Jakiś przeklęty zbieg okoliczności. Nikolai postanowił się tym nie przejmować.
To przecież nie jego problem, prawda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz