Co to było?
30 grudnia 2025
24 grudnia 2025
Wesołych Świąt!
Z okazji Świąt życzymy Wam, by te dni przyniosły upragniony oddech od codziennej gonitwy. Niech czas zwolni na tyle, żeby móc naprawdę odpocząć – przy świetle choinki, z kubkiem czegoś gorącego w dłoniach (kakao? barszczyk? herbata?) i bez poczucia, że coś jeszcze trzeba koniecznie zrobić. Oby świąteczny stół obfitował w ulubione smaki, a kalorii nikt nie liczył (przynajmniej przez te kilka dni). Życzymy Wam weny do pisania, tworzenia, czytania – do wszystkiego, co sprawia Wam radość i co rzeczywistość kazała Wam odłożyć na „kiedyś". Niech lampki na choince migoczą tak, jak Wam się podoba, a za oknem niech zimy jest dokładnie tyle, ile potrzeba do stworzenia odpowiedniego nastroju. Spędźcie te Święta po swojemu – z bliskimi, w samotności, z książką, grą czy serialem – tak, jak tego naprawdę potrzebujecie.
Administracja Riftreach
art by Jamie Shelman
12 grudnia 2025
Od Vaeril'a — Spełnienia marzeń, Sorenie [AU]

Nim się obejrzeli, przeminęły ostatnie dni lata, równie szybko (na szczęście) skończyła się deszczowa jesień, a wkrótce po niej nadeszła mroźna zima. Chatka źle chroniła przed niskimi temperaturami. Dziurawe ściany, nieszczelny dach czy popękane okna stanowiły zaledwie część problemów, z którymi Vaeril i Soren musieli się mierzyć. Na bieżąco jednak starali się naprawiać usterki. Z początkiem zimy udało im się z grubsza doprowadzić do porządku dom. Lodowaty wiatr nie wpadał do pomieszczeń, a kapiąca z sufitu woda wreszcie przestała budzić ich po nocach.
11 grudnia 2025
Nowy Rok 2026 – Zapowiedź
O rany, jeszcze trzy tygodnie i możemy zacząć mylić się przy wpisywaniu daty! Dobrze, że piątkę łatwo przerobić na szóstkę, to nie będzie aż takiej wtopy. W każdym razie – na pewno zastanawiacie się, dlaczego nagle jest Nowy Rok, a Yule gdzieś wyparowało. Nic się nie martwcie – na choinkę też jest w tym evencie miejsce!
W poprzednich edycjach mieliśmy Yule i Nowy Rok zaraz po bardzo intensywnym pisarsko Opovemberze, a jak tylko kończył się Nowy Rok, to zaraz trzeba było przygotowywać się na Walentynki i walentynkowe wydanie Auranthium. Żeby rozluźnić nieco grafik pisarski i nie dublować eventów (jednak „myśl przewodnia” Yule i Nowego Roku potrafi być podobna), zostaną one w tej edycji połączone. Zasady są bardzo podobne do poprzednich edycji – po prostu piszecie o tym, co też Wasze postaci porabiają w związku ze zbliżającym się końcem roku, a tematyka jest bardzo dowolna i może uwzględniać choinkę.
08 grudnia 2025
Opovember 2025 – Podsumowanie
Kochani!
Oto zakończyła się trzecia edycja Opovembera, czyli najbardziej pisarskiego eventu na Rifcie. Codziennie na blogu pojawiło się po kilka opek i naprawdę było co czytać! Cel eventu zdecydowanie został osiągnięty – w zamierzeniu miał on być okazją do tego, by poćwiczyć trochę mięśnie pisarskie, dając Wam codzienną inspirację do napisania czegoś krótkiego, i jak widać po statystykach, codziennie czuliście się zainspirowani do pisania. Powstało wiele nowych historii, część spinała się w serie, część była kontynuacją zaczętych już pomysłów, pojawiły się też opowiadania dziejące się w przeróżnych AU, a także pojedyncze scenki z życia Waszych postaci. Jak zwykle przekrój jest pełen.
A teraz – Opovember w liczbach! Przesyłam Wam link do tabelki podsumowującej event, żebyście mogli jeszcze podziwiać, jak dużo opowiadań udało się napisać (i dać znać, jeśli pojawią się jakieś nieścisłości), a tymczasem przejdźmy do statystyk.
07 grudnia 2025
Od Isarra — Światło
Przygoda ze spieczeniem sobie całych pleców, jakimś cudem nie obrzydziła Isarrowi jego kąpieli słonecznych. Szczerze mówiąc brakowało tylko, żeby sobie załatwił taką wielką lampę grzewczą i powiesił nad łóżkiem. Jedyne, co go powstrzymywało przed taką decyzją był fakt, że te żarówki dawały czerwone światło. A on, no nie chciał, żeby dawało mu tu takim kolorem, zaszkodziłoby to też jego rośliną i pewnie miałby wjazd policji na chatę czy aby na pewno nie hoduje tutaj niczego… podejrzanego.
Od Setha — Odwaga [AU]
— Nie odwalaj i pilnuj Cezarego, i nie zostawiaj nas w tyle. W ogólne najlepiej jedź za mną. Nie oddalaj się też.
— Nemezy, kochany, ty wiesz, że to Czarek jest tu dzieckiem, a nie ja? — W odpowiedzi Seweryn oberwał w tył kasku od swojego partnera. Towarzyszący im nastolatek zaśmiał się wrednie, za co wkrótce miał zostać natarty śniegiem po twarzy… a przynajmniej taki obrót spraw zapowiadał wyraz twarzy Seweryna. — Pilnuj się na stoku, młody, bo skończysz w lesie.
Od Hugona – Tęsknosta
Bez adresu
Stellaire, 12 czerwca 2135 roku
Moja Droga,
zmarnowałem podeszwy w całodziennych naukach. Ani wtedy, ani teraz genialny nijak się jednak nie czuję, co dopiero siebiepewny i rad – co najwyżej młody, nawet jeśli zaczynam, słowo daję, siwieć. Na rozstajach czekają na mnie kolejne wybory, a przez każdy z nich coś utracę. I nie jestem pewien, czy jestem na to gotowy. Być może spędziłem więcej czasu na Wydziale Biologicznym, zdaje się jednak, że część serca pozostawiłem na tym Humanistycznym. Gdzie podziewa się rozum, nie mam pojęcia. Wierzę (bo co pozostało?) zatem głęboko w moc słów i bynajmniej ich nie szczędzę, jak lubiłaś mi wypominać. Tym razem jednak przyznaję, że ani ten język, ani żaden inny nie zdoła mi dopomóc i odnaleźć słów odpowiednich, by przeprosić i wytłumaczyć swój postępek. Nie miej mi za złe, mowo, że pożyczam patetycznych słów, a Ty, Cristino, że czasem gubię się w ich gąszczu i nie mówię tego, co najważniejsze. Ty przecież wiesz, co jest ważne. Co tak naprawdę chciałbym powiedzieć.
Cóż, Cristino, zjebałem.
Od Nikandros – Koń
Zanim zima w Novendii stawała się tak surowa, że pola i lasy pokrywały grube warstwy śniegu, chłodne poranki witały się z rannymi ptakami gęstą mgłą. W takie dni Świstojar i okolice wyglądały jak zatopione w gęstym mleku. Przypominały Nikandros jesienne dni, kiedy jeszcze przed szkołą dreptała do przydomowej stajni, z zabłoconymi kozakami i niewinnym uśmiechem na ustach. Kiedy jeszcze Lohengrinowie mogli poszczycić się całym stadem zawodowych rumaków, których szyje uginały się pod ilością zebranych rozet.
Od Bashara – Lód
Bashar pamiętał narodziny świata.
Pamiętał, gdy skała była jeszcze płynnym ogniem, niebo nie znało barw, a pustka oceanu zdawała się ciągnąć bez końca. Widział, jak bogowie schodzili na świat niczym dzieci wybiegające na podwórko – pełni zachwytu, marzeń, głodni swojej stwórczej mocy. Kształtowali krainy swoimi dłońmi, tchnęli życie w gliny, wyznaczali koryta rzek palcami błyszczącymi od boskiej mocy. A on, Lodowy Tkacz, przedwieczny smok urodzony z samej esencji świata, obserwował ich dzieło z łagodnym zaciekawieniem istoty, która rozumiała wagę stworzenia.
Etykiety
Bashar Karim,
ChaosHead,
Event,
Indywidualne,
Oddech Zimy,
Opovember 2025,
SpellForce AU
Od Yangcyna – Noga
Był wtedy upalny dzień. Słońce świeciło wysoko na niebie, nie dało się dostrzec żadnej chmury w zasięgu wzroku. Ludzie unikali żaru, kryjąc się w budynkach albo cieniu. Po całym Stellaire rozstawiono specjalne przejścia z ochładzającą mżawką, a każdy lokal wystawił przed drzwiami miskę z wodą dla spragnionych czworonogów.
Od Dantego – Lód
Srebrzysty blask zalewał podłogę sypialni, leniwie przesuwając się po granacie nieba niczym wypuszczona z nieuważnych dłoni lokaja metalowa okrągła taca. Wpadający przez okno chłód, ten nieodzowny wysłannik nocy, bawił się niewinnie cienkim materiałem firanek, jak to uparte dziecko starające się zwrócić czyjąś uwagę, mocniej i mocniej, aż ustawał na moment, by zaraz powrócić i zagwizdać cicho przy ramie. Oparta o zagłówek łóżka Sappho obserwowała, jak momentami firanki unosiły się wraz z biorącym oddech Brunonem, jak opadały, gdy jego powolny, senny wydech łaskotał ciepłem jej skórę. Chciała wtedy, by ta pełna harmonii chwila trwała wiecznie – oni, złączeni, i świat oddychający wraz z nimi.
Etykiety
Dante Aemilia Selachinius,
Event,
Indywidualne,
Malebolge,
Opovember 2025,
vicrik
Od Dantego – Żałoba
Sappho przystanęła przed rzeźbionymi drzwiami, palce przejechały po złotej kołatce, jakby badały jej własne zmartwienie, obrysowywały jego kształt i zastanawiały się, czy to na pewno był dobry pomysł. A potem wiatr wkradł się pod cienki kardigan, ciało zadrżało, przypominając Sappho o tych niekończących się ostatnio dniach i nocach, gdy drżała w ten sam sposób, przerażona i zagubiona, z jednym pragnieniem – by ktoś znalazł ją, objął, powiedział, że wszystko będzie dobrze. Potrzebowała kogoś, kto by ją wysłuchał.
Uniosła kołatkę, a echo głębokiego uderzenia rozniosło się po trzewiach posiadłości. Nie czekała długo. W drzwiach nawet nie zjawił się lokaj, lecz sama Desideria, jakby ją wyczuła. Jej idealne, czarne brwi zmarszczyły się, wzrok przeskoczył po Sappho tak jak tamtej pamiętnej nocy, gdy się pierwszy raz spotkały.
— Wyglądasz, jakby cię kot zjadł, wysrał, znowu zjadł i wyrzygał — skwitowała ją otwarcie.
Etykiety
Dante Aemilia Selachinius,
Event,
Indywidualne,
Malebolge,
Opovember 2025,
vicrik
06 grudnia 2025
Od Isarra — Cisza
Po godzinach pracy sklepik Isarra był bardzo cichym miejscem. Nawet po tym, jak w domu botanika zamieszkał Minu i kot.
Od Isarra — Gniazdo [AU]
Wakacje wlekły się leniwie Michał był znowu na dwa tygodnie u swojego wujka, bo jego rodzice wyjechali za granicę na wczasy. W takich momentach nastolatek był wysyłany do Ignacego, a właściwie to on przyjeżdżał po młodego, by go zabrać do siebie, żeby go odebrać, bo Gabriela i jej mąż jakoś średnio się przejmowali tym, co będzie robić ich syn. Z tego też powodu Ignacy nie przepadał za tą częścią swojej rodziny.
Od Isarra — Obawa
Isarr od rana był bardzo niespokojny, krzątał się między kuchnią, a pokojem Minu ze ściągniętymi przez obawę brwiami.
05 grudnia 2025
Od Bashara – Woda
Eskorta prowadziła nas w milczeniu, zachowując luźny szyk, zaszczycając obojętnymi spojrzeniami. Słowem nie skomentowali wiszącej przy pasach broni, gestem nie kazali się jej pozbyć. Obojętność, tym nas traktowali. W ich postawach brakło napięcia, próżno szukać było strachu, agresji czy dumnej pewności siebie, nie było śladu pogardy, złośliwego rozbawienia naszym losem… Nic, po prostu nic, tylko ta milcząca obojętność i spokój. Nie byliśmy dla nich żadnym zagrożeniem.
Od Dantego – Przyszłość
Skuliła się, zwinęła, zadrżała znów od wymęczających torsji, opierając na stabilnych bokach ubikacji całą nadzieję, że ta nie załamie się pod nią, gdy ona załamywała się raz po raz, plując gorzką żółcią. Wystarczy. Koniec. Więcej nie da rady. Błagam, prosiła, lecz ciało nie słuchało, buntowało się, a może raczej udowadniało jej, że przejdzie jeszcze przez niejedno piekło, zniesienie jeszcze tysiące niewygód oraz bólów, nawet jeśli sądziła, że nie była na to gotowa.
Etykiety
Dante Aemilia Selachinius,
Event,
Indywidualne,
Malebolge,
Opovember 2025,
vicrik
Od Cheoryeona – Fala
Usiadł w obrotowym fotelu. Ustawił dobrze stojak z telefonem. Sprawdził swój wizerunek w kamerce, poprawił palcem kosmyk włosów. Wykonał głęboki wdech.
Nadeszła pora na jego pierwszy live.
Od Isarra — Wąż
Poranne słońce dźgnęło Isarra po oczach, co nie było najprzyjemniejszym doświadczeniem w jego życiu. Przekręcił się jedynie na drugi bok, żeby wredne światło padało na jego plecy, a nie twarz, mając nadzieję, że uda mu się ugrać jeszcze trochę minut snu. Nadzieje te okazały się być płonne, bo zanim zdążył zamknąć oczy, rozdzwonił się budzik…
04 grudnia 2025
Od Terrella – Brama
Syreny policyjne niosły się daleko ulicami. Ludzie przerywali swoje czynności, rozglądali się, nie potrafiąc pokonać ciekawości. W końcu nie były to dźwięki wskazujące na jeden pojazd tylko co najmniej kilka, wyjące, jak gdyby coś bardzo poważnego się działo. Gdzieś z oddali zaczęły migać na przemian czerwone i niebieskie światła.
Nim jednak dało się dostrzec radiowozy, w pierwszej kolejności przemykał czarny, przyozdobiony zielonymi neonami motocykl.
03 grudnia 2025
Od Setha — Maska
Jak można się domyślić, Seth nie pojawił się od razu z maską na twarzy. Przez pierwsze tysiąclecie swojego istnienia, nie miał powodu, by ją nosić, wszakże na początku swojego istnienia i do pewnego zwrotu był nawet uważany za dobrego boga… tak, do pewnego czasu. Jednak teraz nie o tym.
02 grudnia 2025
Od Setha — Nostalgia
Po tym jak Seth na dobre zadomowił się w Stellaire, spędzał dużo czasu zwiedzając miasto. Zapuszczał się w każdy zakątek, nawet w te bardziej obskurniejsze uliczki, w końcu… nie miał się czego bać, był prawie pewien, że mało która istota mogła go faktycznie zranić.
01 grudnia 2025
Od Felixa – Harmonia [AU]
Wieczór niespiesznie zapadał nad Elendel, otulając niebo paletą ciepłych barw, wyznaczając koniec pracy dla większości mieszkańców, nie przynosił jednak ze sobą mroku. Gazowe latarnie wypełniały ulice ciepłym, złotym światłem, rozganiając cienie, przeganiając z serc ten naturalny ludziom niepokój, który przynosiła noc. Światło w nocy, ciepło w zimie, ziemia rodząca nieprzebrane plony – wszystko to było darem Harmonii dla ludzkości, żywym dowodem jego troskliwej opieki roztaczanej wokół znanego świata, Elendel zaś, ten wyjątkowy klejnot pośród miast, był miejscem, które Harmonia obdarzał najczulszym ze swych uśmiechów.
Podsumowanie 2025.11
Czy tylko mi się wydaje, że ten listopad jakoś szybko minął? Pewnie to dlatego, że było tyle dobrej literatury do poczytania na Rifcie <3 Kilka opek dziennie i od razu rzeczywistość łatwiejsza do przeżycia.
Opovember powoli się kończy – jeśli nie daliście rady napisać wszystkiego, co podpowiedziała wyobraźnia, albo brakuje Wam jeszcze paru opowiadań, żeby mieć 30/30, to teraz jest czas, żeby wszystko nadrobić! Do 07.12 macie czas na wstawianie ostatnich opowiadań eventowych i możecie użyć dowolnego słowa, tak z dziennych słów kluczowych, jak i z ogólnych. Trzymamy kciuki, żeby udało się jeszcze coś napisać, czy to łatając „dziury” w opovemberowym kalendarzu, czy to chwytając ostatnią szansę, żeby wziąć udział w evencie. Jeśli potrzebujecie spojrzeć jeszcze raz na swoje statystyki, oto link do opovemberowego „szalika” - sprawdźcie, czy wszystko jest na swoim miejscu i dajcie znać, jeśli zauważycie jakieś nieścisłości!
Los nie oszczędza, ale naprawdę wspaniale i intensywnie pisaliście w tym miesiącu, także poważnie, brawa dla wszystkich, którym udało się usiąść do klawiatury i podzielić się z nami chociaż częścią ze swych pomysłów <3
30 listopada 2025
Od Isarra — Lód
— Behemot. Nie. — Iście lodowaty głos rozległ się po sklepiku. Czarny kocur siedział na ladzie, z puchatą łapką wyciągniętą w stronę ulubionego kubka Isarra. — Zrobisz to, a przysięgam, że wylądujesz w schronisku i nawet Minu ci już nie pomoże… albo ogolę ci ogon na łyso.
Od Yangcyna – Światło
— Oddychaj, Cynk, oddychaj — mruknął do siebie.
Usłyszał cichy, głęboki śmiech.
— Oddychaj.
— Przepraszam! Oddycham, tak, oddycham.
Wykonał pełny wdech, poprawił czarny golf. Koniec ogona zatańczył z boku na kanapie.
Czy się stresował?
Nie, skądże, nigdy, tak, strasznie.
Czym się stresował?
Siedzeniem w jednym pomieszczeniu z Sorenem Acedią.
Od Isidoro – Lód
2 marca, wieczór
Szklana kula mnie nienawidzi. To jedyne racjonalne wyjaśnienie, jakie potrafię znaleźć po tych dniach bezowocnych prób. Tarot przyszedł naturalnie, wahadełko było intuicyjne, a kamienie wróżebne – mimo swojej intensywności – odpowiedziały na moje pytania. Ale szklana kula? Hypatia opisywała je jako „narzędzie do kontemplacji głębszej przyszłości”, dla mnie jednak pozostało jedynie bryłą szkła, ozdobną i drogą, lecz nic więcej.
Etykiety
ChaosHead,
Event,
Indywidualne,
Isidoro D'Arienzo,
Opovember 2025
Od Nikolaia — Pas [AU]
Przez cały dzień długo się zastanawiał. Nawet pomimo zmęczenia, nie mógł zasnąć. Męczyło go zbyt wiele myśli i obaw. Aż ostatecznie, po przepatrzeniu wszystkich za i przeciw, podjął decyzję.
Etykiety
Event,
Indywidualne,
Mik,
Nikolai Alieva,
Opovember 2025,
Ranczo AU
Od Dantego – Rzeczywistość
Sobotę rozpoczęli słodkim lenistwem, przewalaniem się w wannie do oporu, aż połowa jej zawartości nie znalazła się na podłodze łazienki, a Dante po długich dyskusjach stwierdził, że drzemka po śnie się skończyła i mogą wstać. To znaczy, Bashar przekupił go wizją puchatych naleśników z granatem na śniadanie, dorzucił do tego uczesanie mu ładnie włosów i wyjście do kawiarni, gdzie mieli tę słodką, korzenną kawę, ale syren wolał mówić, że wypracowali razem genialny kompromis.
Etykiety
Dante Aemilia Selachinius,
Event,
Opovember 2025,
Short,
vicrik
29 listopada 2025
Od Raouna – Dobro
Raoun lubił zawód lekarza, z tym nigdy nie kłamał. Nawet jeśli brzmiało to trochę niecodziennie, operacje sprawiały mu swego rodzaju radość. Możliwość pogrzebania w ciele śmiertelnika, by coś mu wyciąć lub przeszczepić, od początku wydawała mu się interesująca, zwłaszcza że to wszystko miało na celu uleczyć, nie zabić. Czasami zastanawiał się, jak w ogóle ktoś na to wpadł. W sumie nie było to takie trudne – śmiertelnicy lubili, zamiast rozwiązywać problemy, po prostu się ich pozbywać, a takie operacje to nierzadko po prostu wycięcie tkanki.
O tak, takie operacje były naprawdę dobrym zajęciem.
Nie to, co dyżur na SOR-ze.
Od Merlina – Sekret
Merlin nauczył się rozpoznawać dźwięki swojego domu tak dobrze, jak inni ludzie rozpoznawali twarze. Wiedział, że ciężkie kroki na schodach to Melpomene wracająca z kolejnej dramatycznej wyprawy do szkoły, że ciche trzaśnięcie drzwiami to Urania zamykająca się w swoim astronomicznym królestwie na strychu, że staccato śmiechu dobiegające z salonu to Talia opowiadająca kolejny żart, a miękkie mruczenie to Salem komentujący świat z perspektywy dystyngowanego kota.
Od Nikolaia — Kamera [AU]
TW: krew
Gdyby ktoś mu kiedyś o tym opowiedział, w życiu by w to nie uwierzył. Widział to na własne oczy, ale i tak nie potrafił stwierdzić, czy to, co widzi, dzieje się naprawdę. A może tylko mu się śni?
Od Tristana – Kamera
Tristan wyszedł z biura z promieniującym na całą czaszkę bólem. Nie spał całą dobę, zaszyty w aktach nowej sprawy, próbując połączyć odległe od siebie kropki. Znów dostał grupę żółtodziobów do pomocy, które trzęsły się na sam dźwięk jego kroków, a gdy zadawał pytania, gubiły głos. Coś tam wiedziały, ale działali za wolno, zbyt ostrożnie, całe dochodzenie było praktycznie na jego barkach. Nic nowego. Nosił ten ciężar jak starą koszulę, przyzwyczajony do każdej poprutej nitki i zagięcia, znający doskonale jej fakturę. Westchnął, minął bramę, zmierzając do samochodu zaparkowanego na ulicy, bliżej kiosku z jego drugimi ulubionymi, tanimi papierosami, bo te najlepsze to były w jego osiedlowym. Kluczyk pojawił się w dłoni, zapiszczał, pojazd mrugnął do niego światłami. Tristan przeszedł na stronę kierowcy.
— Kurwa mać — warknął siarczyście, spostrzegający niechcianą niespodziankę.
28 listopada 2025
Od Dantego – Koń [AU]
Siedmiu ich nadjechało ze wschodniej doliny, wyplutych przez lodowatą paszczę zamieci rodzimej dla Niflheimu, uciekających przed wychładzającym zawodzeniem potępionych. Ich konie pruły przez śnieg, jakby innego życia nie zaznały, jedyne to spędzone na walce o każdy krok, każdą zmarźniętą trawę przysłoniętą śniegiem. Potężne rumaki prychały szronem, parskały chłodem, wyciągając szyje ku światłom osady. Wartownicy wrzasnęli na siebie, gotowi do zamknięcia wrót, niepewni do wytrzymania oporu. Trzon wierzchowców pędzących przez śnieżycę przypominał klingę wymierzoną w palisadę, z siłą bogów zdolną przepołowić ziemię.
Etykiety
Dante Aemilia Selachinius,
Event,
Indywidualne,
Opovember 2025,
vicrik,
Vikings AU
Od Nikolaia — Gniazdo [AU]
TW: krew
Noc rozświetliła setka gwiazd. Błyszczały one na niebie, tak odległe i tak bliskie jednocześnie. Nikolai wpatrywał się w nie zza ekranu (nie mógł przecież wyjść na zewnątrz). Gdy udało mu się odpowiednio ustawić kamery, doskonale widział rozgwieżdżony firmament. Stanowiło to przyjemną odskocznię od tych wszystkich przerażających anomalii. Kierował się prostą logiką: skoro nie widział niczego złego, nic złego się nie działo.
Od Andrei – Klucz
Klucz w zamku kliknął, Andrea otworzyła drzwi do pokoju konferencyjnego – jednego z tych większych, gdzie można było rozłożyć papiery na całym stole, prawie tak, jak na tych wszystkich serialach o stróżach prawa. Brakowało tylko smart tablicy, tabletów, holografów i generatorów podręcznej iluzji – zamiast tego pokój był wyposażony w starą, dobrą, intensywnie używaną tablicę korkową, szafkę ze stojącą na niej paprotką oraz szarą wykładzinę, usianą tu i tam plamami po kawie. Po samą kawę trzeba było udać się do pokoju socjalnego kawałek dalej i wywołać płynnego demona z trzewi antycznego ekspresu – Andrea i Tristan usiedli za stołem z kubkami, Arthur zaś uprzejmie podziękował, słysząc piekielny charkot wydobywający się ze zmęczonej życiem maszyny.
Od Bernarda – Zemsta [AU]
Problem z rockerboyami, muzykami, i innymi takimi typami był taki, że szybko się wypalali. Scena, gorąca jak świeży metal, duszna jak zaułek Pacifici, nie trzymała w swoich sidłach nikogo na długo. Albo rockerboyom samym udawało się uciec z objęć niewygodnej sławy, albo ich renoma robiła to za nich.
Bernard de la Vega był w takim razie perfekcyjnym przykładem swojej klasy. To muzyka wyciągnęła go ze slumsów, ale i muzyka zabrała mu wszystko sprzed nosa.
Etykiety
Bernard de La Vega,
Cyberpunk AU,
Event,
Indywidualne,
morrigan,
Opovember 2025
27 listopada 2025
Od Yangcyna – Cisza
— ...Yangcyn...! Podaj... Ya... Podaj swoje położenie!
— Jestem w budynku B, ale już idę do budynku D, odbiór. — Cisza. — Odbiór! Uch...
Zaklął pod nosem, schował krótkofalówkę z powrotem do wyznaczonej kieszeni. Złapał w obie ręce karabin, rozejrzał się dokładnie po otoczeniu.
Od Dantego – Obroża
Naszyjnik mienił się w lustrzanej ścianie sali balowej. Girlandy drobnych, diamentowych listków laurowych okalały szyję, a perły tak białe, że zdawały się świecić wewnętrznym blaskiem, dopełniały łagodnie całość, osadzone w drobnych łezkach. Sappho musnęła opuszkami tę największą, przylegającą do ciała idealnie między obojczykami, pogładziła jej fakturę gładką niczym jej własna skóra. Wpatrzona któryś już raz tego wieczora w zachwycające piękno biżuterii, nie zauważyła, jak z tłumu gości przyjęcia wyłania się postawna sylwetka, albo to po prostu on, swoim wampirzym zwyczajem, pojawił się znikąd. Poczuła pierś napierającą na jej plecy, dłonie przesuwające się po sukience błyszczącej się wszystkim odcieniami błękitu, palce zaciskające się na jej talii i półuśmiech muskający jej ucho.
— Moje marzenia wypełniły się wyłącznie tobą, lecz na żywo jesteś wciąż piękniejsza od nich wszystkich — wymruczał Bruno, krzyżując ich spojrzenia w zachwycającym odbiciu ich obojga.
Etykiety
Dante Aemilia Selachinius,
Event,
Indywidualne,
Malebolge,
Opovember 2025,
vicrik
Od Nikolaia — Słup [AU]
TW: śmierć zwierzęcia
Wstał późnym popołudniem. Mógłby spać nawet dłużej, ale obudził go głód. Nie potrafił wytrzymać ani chwili dłużej. Pustka w brzuchu okazała się tak męcząca, że Nikolai ostatecznie zmotywował się do wstania z łóżka i spaceru na stołówkę. Miał zamiar wypić do talerza jajecznicy duży kubek kawy. Liczył, że to postawi go wreszcie na nogi.
Od Isidoro – Intuicja
15 lutego, wieczór
Dotarłem.
Powinienem napisać coś bardziej wzniosłego, bardziej adekwatnego do tego momentu, ale gdy przekroczyłem próg zamku i stanąłem w głównym holu, jedyne, co potrafiłem pomyśleć, to właśnie to. Dotarłem. Jakbym zakończył nie tyle podróż ze Stellaire, ile wędrówkę trwającą znacznie dłużej, rozpoczętą być może wtedy, gdy po raz pierwszy pomyślałem: „Może ze mną naprawdę jest coś nie tak?”
Zimno tutaj jest nieludzkie – i używam tego określenia w najpełniejszym sensie, ponieważ, na zdrowy rozsądek, żaden człowiek nie powinien mieszkać w miejscu, gdzie powietrze rani płuca przy każdym wdechu, śnieg zalega warstwami tak grubymi, że automatyczne odśnieżarki (te same magiczno-mechaniczne hybrydy, które widziałem w Miedwogradzie) pracują bez przerwy, dzień i noc, żeby utrzymać chociaż główną drogę przejezdną. Samochód, którym odebrano mnie z dworca kolejowego w dolinie – ostatni odcinek podróży, ten najbardziej surrealistyczny, bo przez cały czas czułem, jak pojazd wznosił się serpentynami coraz wyżej, a powietrze za oknami gęstniało od wirujących płatków śniegu – zatrzymał się ostatecznie przed masywną bramą, kutą z litego metalu. Jedyne, o czym myślałem, to to, że gdybym dotknął jej gołą ręką, przymarzłaby aż do łokcia.
Etykiety
ChaosHead,
Event,
Indywidualne,
Isidoro D'Arienzo,
Opovember 2025
26 listopada 2025
Od Setha — Cisza
Znalezienie nowego lokum nie było specjalnie trudne, o ile mieszkańcy Stellaire byli trochę zaskoczeni, kiedy zwracał się do nich w kompletnie obcym języku, używając jednocześnie telepatii do pokonania barier językowych, to dość szybko przechodzili nad tym do porządku dziennego.
Od Dantego – Koń [AU]
Książę Bashar, następca tronu, oddany swemu ludowi szlachcic i wykazujący niezwykle dojrzałe spojrzenie na sprawy państwowe dziedzic władzy, miewałem czasem ochotę na zdjęcie swego diademu, choć to wcale nie znaczyło, że pozbawiony charakterystycznych insygni wyglądał na kogoś niższego stanem. Po prostu tyle wystarczyło, zamienić złoto na ciemny materiał płaszcza, zdobne siodło na prostą kulbakę, żeby wtopić się w tłum bez przyciągania nadmiernej uwagi, wtopić się i zapomnieć na chwilę o pismach czekających na odpowiedź, minsitrach domagających się rady, sporach potrzebujących mediatora, bo któż chciałby się na tym skupiać, gdy nikt nie doszukiwał się w nim księcia, a w podążającym obok paladynie nie widział lojalnego sługi zobowiązanego trzymać swój dystans.
Etykiety
Dante Aemilia Selachinius,
DnD AU,
Event,
Indywidualne,
Opovember 2025,
vicrik
Od Nikolaia — Masa [AU]
TW: śmierć zwierzęcia
Na tle ciemnej trawy można było dostrzec biały obiekt. Jego zarys kontrastował na mrocznej scenerii nocy. Nikolai w pierwszej chwili nie potrafił rozpoznać, na co właściwie patrzy. Usiadł przed ekranem i zaczął przybliżać obraz, aby ten się wyostrzył.
Od Bashara – ᠮᠣᠷᠢ (III)
Trzy dni po pogrzebie wspinam się na kurhan.
Niosę ze sobą bęben — ten sam, który trzymałam w dłoniach, gdy po raz pierwszy przekroczyłam próg Krainy Nieba jako młoda dziewczyna, przerażona i pełna nadziei zarazem. Jego skóra jest wytarta w miejscach, gdzie moje palce uderzały w nią przez dziesięciolecia, a rysunki na powierzchni zbladły od czasu, lecz wciąż rozpoznaję każdy symbol, każdą linię, jakby wyryte były również na mojej duszy.
Siadam dokładnie tam, gdzie ziemia wznosi się najwyżej – ponad nad miejscem, gdzie spoczywa jego ciało, owinięte w jedwabie, otoczone końmi i darami. Wiem, że jeśli będę wystarczająco blisko, jeśli tylko...
Zamykam oczy i zaczynam bić w bęben.
25 listopada 2025
Od Tristana – Intuicja
— Nie można odmówić komuś gustu — rzucił cicho Arthur, przekraczając próg domu aukcyjnego.
— Brakuje tu kolorów — mruknęła Andrea, rozglądając się po białych ścianach.
— Śmierdzi chujnią — burknął Tristan wystarczająco głośno, żeby wszyscy w budynku usłyszeli echo jego zachrypniętego głosu.
Szarik jako jedyny milczał, rozpłynąwszy się między nogami policjantki w niewykrywalnego ducha.
Etykiety
Event,
Indywidualne,
Komisarz Szarik,
Opovember 2025,
Tristan Fragarach,
vicrik
Od Nikolaia — Objawienie [AU]
Latarka uznała, że definitywnie nie ma zamiaru z nim współpracować. Działała, jak chciała. Migała, świeciła słabszym światłem niż zwykle, gasła bez powodu. Nikolai powoli miał jej dość. W ciemności nie potrafił odnaleźć odpowiednich dźwigni i przycisków. Błądził po omacku.
Od Theo – Pustka
Ojciec wziął znowu urlop. Znalezienie kolejnej opiekunki zajmowało trochę czasu, zwłaszcza że z powodu nowo odkrytej przypadłości syna stało się to znacznie trudniejsze. Nie chciał zostawiać chłopca samego w mieszkaniu, toteż postanowił nie iść do pracy przez jakiś czas.
Od Bashara – ᠮᠣᠷᠢ (II)
Niebo płacze dzisiaj razem z nami.
Stoję na wzgórzu, gdzie wykopano grób dla największego z chanów, i patrzę na tłum zgromadzony u stóp pochyłości – setki, jeśli nie tysiące ludzi, przedstawiciele wszystkich klanów, które zjednoczył, które nauczył być rodziną miast wrogami. Przyszli pożegnać tego, który dał im pokój. Przyszli odprowadzić go w jego ostatnią podróż.
A ja, Mongke Temur, Dziecko Niebios, Pierwsza Szamanka Wszystkich Altańczyków, stoję tutaj i mam poprowadzić ceremonię, choć me serce jest tak głęboko rozdarte.
24 listopada 2025
Od Isarra — Obroża
Czarny kłębek sierści o dziwo nie zjadał roślin, pomimo tego, że nie wydawał się być najmądrzejszym kotem pod słońcem, co ostatecznie przeważyło o jego decyzji zostania w domu Nerikare.
Od Virgila – Przeszłość
Słońce uśmiechało się do Thornhaven letnim ciepłem, nawet te szare ściany posiadłości rozjaśniając niczym bloki marmuru jakiegoś książęcego pałacyku. Bezbrzeżny błękit nieba, lekko przypalające skórę promienie i gęsta zieleń uginająca się pod niesfornymi podmuchami lekkiego wiatru – podobna pogoda nie zdarzała się często w tych rejonach i Vi po prostu wiedział, że jak jego sprytny, napędzany łobuzerstwem czarodziej wymyśli plan spędzenia tego dnia, to wilkołak się łapami nakryje.
Od Nikolaia — Jaskinia [AU]
Nikolai nigdy nie przypuszczałby, że w tak krótkim czasie ponownie będzie musiał wyjść z bezpiecznej operatorni, aby znów zmierzyć się z generatorem. Nie miał na to najmniejszej ochoty. Nie widział jednak innego wyjścia. Komunikacja zawiodła, zapadła ciemność, narastała panika. Opis całego tego przeklętego miejsca w pigułce.
Od Bashara – ᠮᠣᠷᠢ (I)
Step złoci się tym szczególnym blaskiem zapowiadającym koniec dnia, gdy słońce opada ku krawędzi świata, jakby zmęczone wędrówką po bezkresnym sklepieniu nieba. Choć obserwowałam ten spektakl niezliczoną ilość razy, przez te wszystkie lata mego życia, choć wiązał się dla mnie z krwawym i płomiennym rytuałem, nie zdołał mi się znudzić. Każdy zachód jest inny, każdy niesie ze sobą inne barwy i przeczucia.
23 listopada 2025
Od Isarra — Porządek (I)
Isarr westchnął ciężko i przekręcił tabliczkę na drzwiach wejściowych, w końcu… w końcu był wolny. Od klientów, od rozmów i ogólnie od interakcji z ludźmi. Cisza i spokój.
Od Nikolaia — Sieć [AU]
Nikolai od razu zaczął zmieniać kanały. Sprawdzał, czy uda mu się znaleźć źródło dźwięku. Ostatnio podobny przeraźliwy wrzask słyszał od siebie z pokoju i nie dowiedział się, co takiego go wydało. Dzisiaj miał szansę rozwiać swoje wątpliwości.
Od Dantego – Wzór
— Jeśli miałabym mieć syna — Desi zawiesiła na moment głos, wypuściła powoli dym przez usta — to nazwałbym go Dante.
— Czemu Dante?
— Bo zaczyna się na „d” tak jak moje imię, więc oczywiście, że ładnie brzmi. — Sappho zaśmiała się na bezsporny ton wampirzycy, kątem oka dostrzegał również jej uśmiech. — Poza tym oznacza „niezłomny”. To dobre imię.
— A ja już myślałam, że zainspirowałaś się tym jednym poetą.
Etykiety
Dante Aemilia Selachinius,
Event,
Indywidualne,
Malebolge,
Opovember 2025,
vicrik
Od Yonkiego – Porządek
Nowy Kayost tętnił życiem. Brukowe uliczki przemierzali ludzie, trzymając się wyznaczonych po bokach chodników, by nie utrudniać ruchu przejeżdżającym powozom i bryczkom. Na niedużym skwerku bawiły się dzieci, w parku obok spacerowali seniorzy oraz czworonogi ze swoimi opiekunami. Pogoda dopisywała, a popołudniowo-wieczorna pora nadawała mieszkańcom rozluźnienia. Z jednej strony dużo osób znajdowało się na zewnątrz.
Z drugiej strony panował spokój.
Panował porządek.
Od Isidoro – Pole
Wieczorne słońce Sallandiry wlewało się przez zaklęty kryształ okien, malując zdobną posadzkę odcieniami płynnego złota. Światło sączyło się leniwie między kolumnami z czerwonego porfiru, znacząc swą wędrówkę po pokrytych mozaikami ścianach – tysiące maleńkich płytek z malachitu, lapis-lazuli i macicy perłowej układały się w sceny z sallandirskich legend. Nie brakowało tam złocistych sfinksów o lśniących skrzydłach i płowych grzywach, nie brakowało efemerycznych dżinów ani płomiennych ifrytów.
Etykiety
ChaosHead,
Event,
Indywidualne,
Isidoro D'Arienzo,
Opovember 2025
22 listopada 2025
Od Yangcyna – Tarcza
Przez zajmujące całą ścianę okna wpadały promienie słoneczne, oświetlając kawiarnię. W środku panował spokój, względna cisza, nie licząc dobiegającej z głośników lekkiej muzyki. Baristka kręciła się przy ladzie, czymś się zajmowała. Nie miała nikogo do obsługi, a jedyny klient, który aktualnie przebywał w środku, już zdążył zamówić swój napój.
Właśnie.
Od Nikolaia — Poświęcenie [AU]
Nie rozmawiał z kierowcą prawie wcale. Nie miał ochoty dzielić się z nim swoimi przemyśleniami. Głowa Nikolaia pękała od rozterek. Był bogatszy o pewną wiedzę. Jeszcze nie miał pojęcia, co zrobi z tymi wszystkimi informacjami. Przecież nie da rady niczego zmienić. Nieważne, jak wiele swojego życia i zdrowia zdecyduje się poświęcić, to miejsce wciąż będzie stanowiło swój własny, przeklęty ekosystem, którym podobno jest już od stuleci.
Od Dantego – Poświęcenie [AU]
Ostatni raz Dante przejechał szklanym grzebieniem po złotych falach swych włosów. Spływały z jego szerokich ramion niczym morze odbijające promienie zachodzącego słońca, bezbrzeżne i krnąbrnie wyginające swój grzbiet, rozświetlały ostre rysy twarzy na podobieństwo boskiej aureoli. Niespiesznym ruchem odłożył grzebień, dając sobie czas na raczenie się nawet chwilą tak prostą, skoro więcej miała ona nie nadejść. Sięgnął najcenniejszej rzeczy – książęcego diademu, misternej pracy łączącej w sobie cienkie gałązki pradawnych drzew, które oplatały na środku zielony odprysk Serca Lasu. Został on darowany elfom przez duchy lasu w momencie narodzin ich księcia. Diadem spoczął na skroniach, cięższy niż zazwyczaj, wpijający się w głowę jak rząd cierni. Dante powoli uniósł wzrok, by spojrzeć na swoje odbicie w lustrze.
Cienkie, lecz wytrzymałe naramienniki podtrzymywały delikatny, bladobłękitny materiał szaty spowijającej jego ciało niczym lodowaty wiatr północy. Mieniła się od wszytej w nią srebrnej nici, przez co każde zagięcie przypominało pękającą pokrywę zamarźniętego jeziora. W spiczastych uszach błyszczały kryształowe kolczyki. Usta, pełne i czerwone jak kwitnące maki, zacisnęły się lekko.
Piękne, nieskalane oblicze ofiarnego jagnięcia.
Halloween 2025 – Podsumowanie
Boo!
Wszystko co straszne kiedyś się kończy i tak też ma się rzecz z naszym eventem. Wszystkim serdecznie dziękuję za udział w nim – było naprawdę fajnie przeczytać wszystkie Wasze przerażające, niepokojące i śmieszkowe historie, dziejące się czy to w canonie, czy w jakimś AU. Wpadło trochę opowiadań solo, trochę opowiadań w parach, trochę dziejących się obecnie, a trochę tych, które były wspomnieniami. Pełna różnorodność w tym roku <3
- Od Andrei – Halloween
- Od Ignisa – Halloween
- Od Isidoro – Halloween
- Od Janka – Halloween
- Od Merlina – Halloween
- Od Seymoura – Halloween
- Od Undine – Halloween
- Od Virgila – Halloween, Spooky Scary Werewolf
- Od Felixa – Halloween (I)
- Od Tristana – Halloween (II)
- Od Nikolaia — Halloween
- Od Bashara – Halloween (I)
- Od Dantego – Halloween (II)
- Od Hotaru – Halloween, The Echo (I)
- Od Annikki – Halloween, The Echo (II)
- Od Arthura – Halloween, Who you gonna call? (I)
- Od Tristana – Halloween, Who you gonna call? (II)
- Od Yangcyna – Halloween
Jeszcze raz serdecznie dziękuję za udział w evencie i noście swoje role z dumą <3
Od Ignisa – Światło
Scaldor siedział na łóżku, po raz ostatni patrząc na „swój” pokój. Marnotrawczo przestronny, sterylnie jasny, pełen geometrycznej nowoczesności, zimny w ten bezduszny, odstręczający sposób, nigdy nie był dla niego bezpiecznym sanktuarium. Przypominał mu raczej klatkę, ale taką wystawową, w której właściciel stworzył estetyczną zawartość dla okazu, komponującą się z jego umaszczeniem, lecz w większości nieprzydatną i bezużyteczną, a już na pewno nie dającą żadnego komfortu. Młody mężczyzna popatrzył na odtwarzacz muzyki, jedyny element mający tu jakąkolwiek duszę, i otaczające go równiutkie wieżyczki płyt – tego jednego będzie mu brakowało, wiedział jednak, że nie na długo. Stery życia już tkwiły w jego dłoniach, on zaś czuł, że ma wystarczająco dużo silnej woli, by prowadzić to życie ku realizacji marzeń.
Etykiety
ChaosHead,
Event,
Indywidualne,
Opovember 2025,
Scaldor „Ignis” Fuegis
21 listopada 2025
Od Cheoryeona – Ruch [AU]
Słońce już zdążyło zniknąć za horyzontem, nie pozostawiając po sobie nawet resztek łuny.
Etykiety
Cheoryeon Moon,
Event,
Historical AU,
Indywidualne,
Keiem,
Opovember 2025,
왕의 익성관
Od Setha — Kosa
Świeże pola bitwy zawsze ziały pustką. Nie pojawiali się ludzie, którzy szukali cennych rzeczy przy ciałach poległych, ścierwożercy też omijali takie miejsca, pomimo tego, że były pełne świeżego mięsa.
Od Dantego – Ruch
Rozświetlona posiadłość posyłała w ciemność nocy zalotne spojrzenie swych witrażowych okien, zza którymi kołysały się w podniosłym rytmie liczne sylwetki. W zdobnych ścianach szlacheckiego domu przyjęcie rozpoczęło się już dawno, eleganckie, choć głośne, gustowne i wielce leniwe, bo pośpiech oznaczał niedocenienie miłej chwili. Brunetto Latini zaś był mistrzem w sprawianiu, aby jego doceniono, przybywając jako ostatni do posiadłości. Wywracał do góry nogami ustanowioną hierarchię i zmieniał wszystkich w głodne psy pragnące uszczknąć coś z jego ręki. Sappho na własnej oczy oglądała, jak sala pełna gości przyjęcia zamiera, by ruszyć z nowym wiatrem, który Brunetto wpuścił do środka swą obecnością.
Etykiety
Dante Aemilia Selachinius,
Event,
Indywidualne,
Malebolge,
Opovember 2025,
vicrik
Od Undine – Fala (II)
TW: samookaleczenie, body horror
Etykiety
ChaosHead,
Event,
Indywidualne,
Opovember 2025,
Undine Navarra
Od Nikolaia — Ruch [AU]
Usiadł przy stole i rozejrzał się wokół. Chatka nie była duża, ale bardzo przytulna. Pachniało ziołami, wnętrze oświetlały ciepłe płomienie świec.
20 listopada 2025
Od Setha — Kryształ
Bóg chaosu z żywym zainteresowaniem wpatrywał się w unoszący się nad blatem stołu kryształ, wydobyto go w jednej z jego kopalni, chociaż raczej kopalni w jego mieście, a on oczywiście wyczuwając magię od razu kupił przedmiot i w podskokach przyniósł do domu.
Od Tristana – Bunkier
Stojąc za półprzepuszczalnym lustrem pokoju przesłuchań, nie czuło się tego całego chaosu, który ogarnął Biuro Śledcze, gdy siedzący przy metalowym stole mężczyzna zdecydował rozpętać kryzys na skalę krajową. Wieże kontroli lotów trzech największych lotnisk Novendii zostały zawirusowane dziesięć minut temu, uniemożliwiając praktycznie komunikację między kontrolerami a pilotami. Hardev Agashe, programista instytutu naukowego, sam oddał się w ręce służb zaraz po zdalnym wypuszczeniu wirusa, wierząc, że manifest jego grupy terrorystycznej zostanie zaraz rozpowszechniony w medialnym obiegu. Ich motywy i powody, dla których Hardev zdecydował się na ten krok, pozostawały niejasne, jednak to była kwestia na później. Musieli przywrócić funkcjonowanie kontroli lotów, zanim przyjdzie zgłoszenie o pierwszym wypadku.
Od Nikolaia — Tęsknota [AU]
Białowłosy nastolatek wpatrywał się w Nikolaia wielkimi oczyma. Zastanawiał się przez chwilę w milczeniu.
Od Raouna – Obroża
Siedział w gabinecie, przeglądał akurat kartotekę pewnego pacjenta. W palcach obracał sprawnie swoje wieczne pióro, które otrzymał kiedyś w prezencie. Akurat dzisiaj mało kto zaglądał do pomieszczenia – cóż, taki transplantolog to nie był zasypywany wizytami, a już na pewno nie w takim stopniu, co lekarz rodzinny. Do niego przychodziły osoby już po kilku badaniach, odesłani przez innych specjalistów. Przynajmniej nie miał tyle roboty pod tym względem. Musiała istnieć jakaś równowaga, skoro jego operacje najczęściej ciągnęły się godzinami.
W każdym razie dzień jak co dzień z życia doktora Noira, nic nowego, nic konkretnego...
Od Undine – Fala (I)
Łagodna biel wnętrza świątyni upodabniała ją do zaklętej muszli, pełnej perłowej poświaty i skarbów z głębi oceanu. Niewielka, lecz bogato zdobiona, zachwycała gubiącymi wzrok detalami, delikatnymi zdobieniami z koralowców, macicy perłowej, odłamków opalizujących muszli, klejnotów o niezwykłych barwach, znajdowanych jedynie głęboko pod powierzchnią wody. Ściany pokrywały mozaiki przedstawiające morskie stworzenia – wijące się ośmiornice z przedziwnymi mackami, majestatyczne wieloryby płynące przez ciemność otchłani, ryby głębinowe z fosforyzującymi narządami świecącymi w mroku. W łukowatych, organicznych formach, odbijała się asymetria prawdziwego życia, tak różna od tego, co przez wieki uznawano za piękne, a jednocześnie w jakiś dziwny sposób porywająca, uspokajająca, unosząca myśli ku czemuś nieuchwytnemu. Kolumny wspierające sklepienie świątyni przypominały kształtem żywe koralowce, pokryte niezliczonymi drobnymi ornamentami, złudzeniem morskich gąbek i ukwiałów. Niczym zgubne światła podwodnych drapieżników, wiecznie otwarta świątynia Dagona obiecywała spokój i bezpieczeństwo tym, którzy znajdą się w jej murach.
Etykiety
ChaosHead,
Event,
Indywidualne,
Opovember 2025,
Undine Navarra
19 listopada 2025
Od Yangcyna – Strzała
Metalowy grot lśnił w świetle południowego słońca. Leniwie sunące po nieboskłonie chmury przykrywały momentami promienie, aczkolwiek dzień był zasadniczo jasny. Wiatr swobodnie wiał, niemocno, jak gdyby nigdzie mu się nie spieszyło, a chciał jedynie wzbudzać fale nieskończonego morza złotych traw. Gdzieś w oddali przeleciały ptaki, zniknęły w koronach drzew formujących malutki lasek. Był to dość rzadki widok w tych rejonach, za każdym razem przyciągający wzrok przejezdnych. Niektórzy uważali takie miejsca za święte, które należało szanować. Inni z kolei widzieli w nich domy bestii, którym nikt nigdy nie powinien przeszkadzać.
Ten lasek jeszcze był tym pierwszym.
A może już nie.
Od Isarra — Natura (II)
Isarr… możliwe, że trochę przesadził z leżeniem w słońcu, niczym leniwy kot.
Od Felixa – Mgła [AU]
Elendel zachwycało pięknem bez względu na porę dnia, jednak te momenty, gdy miasto spowijały delikatne, mgliste woale, a światło latarni rozmywało się w ich miękkim, nierzeczywistym oparze, wydawały się Felixowi najpiękniejsze. Powietrze miało wtedy inny zapach, głębszy, a jednocześnie kwiatowy, niczym drogie perfumy. Sylwetki przechodniów rozmywały się, a otaczające ulicę budynki wyglądały jak domki dla lalek, powiększone do niemożliwych rozmiarów. Wszystko było niczym sen, spokojny, trochę dziwny, kołyszący myśli, przynoszący duszy odpoczynek.
Od Tristana – Mgła [AU]
Elendel szumiało sennym rytmem. Niebo przywdziało granat i blask odległych gwiazd, kojąc swym czystym widokiem pozbawionym chmur i rozleniwiając nocnym ciepłem, które nie bało się mroku. W którymś z wielkich domów arystokracji odbywał się bal, może nawet zaręczyny, patrząc na ilość dorożek i prototypowych pojazdów zmierzających w kierunku zjawiskowej posiadłości. Reszta mieszkańców umykała im z drogi, zmęczona dłużącą się zmianą w fabryce i wizją wrócenia do małej klitki, w której na wykarmienie czekała piątka dzieci. Ale miasto nigdy nie zasypiało. Nie przestawało pić, knuć i opychać się do woli dobrobytem Kotliny, zaś mgły osobiście czuwały nad tym rozpustnym stanem rzeczy.
Etykiety
Event,
Miecze Harmonii,
Mistborn AU,
Opovember 2025,
Short,
Tristan Fragarach,
vicrik
Od Nikolaia — Ucho [AU]
Naprawdę mu się tutaj nie podobało. Czuł się, jakby wiedział jakieś opustoszałe cmentarzysko. Nie spotkał nawet jednej osoby na ulicy. Szedł spokojnie, rozglądając się wokoło. Nadstawiał uszu z nadzieją, że uda mu się usłyszeć jakąkolwiek rozmowę, dźwięk, w stronę którego mógłby się skierować.
18 listopada 2025
Od Nikolaia — Walizka [AU]
Niemal całą noc zajęło zdjęcie wszystkich rzecz z najwyższych szczytów znajdujących się na terenie farmy. Wywołało to ogrom zamieszania. Do rana jednak niemal wszyscy odzyskali zaginione swoje przedmioty.
Od Theo – Rzeczywistość
— Co pani robi? — zapytał ojciec.
— Ubrudził się, więc go wykąpałam — odpowiedziała spokojnie opiekunka.
Ojciec zmierzył ją wzrokiem z góry na dół: stała pogodnie, choć dało się dostrzec zmęczenie. Popatrzył na spoczywającą przy szafce na buty siatkę z roślinami.
— Czy zabrała go pani na dwór?
— Byliśmy na spacerze, żeby...
Pełne zakupów torby upadły na podłogę krótko po tym, jak zostały wypuszczone z rąk. Nie zdejmując nawet butów, rodzic zaczął się zbliżać do pani Kate.
Od Hotaru – Nostalgia
Ciepło wiosennego słońca sprzyjało wygłupom i zabawie, a gdzie lepiej się wygłupiać i bawić, niż na wycieczce szkolnej. Hotaru co prawda dzieci nie miała, ani w szkole nie pracowała, ale nie potrafiła odmówić koleżance, mającej tego dnia opiekować się klasą, gdy wiosenne przeziębienie kompletnie ją rozłożyło. Tym to sposobem, Hotaru szła właśnie przez część Ogrodu Botanicznego poświęconą Senkawie, pilnując, by żadne z dzieci nie uciekło gdzieś między bambusy.
Od Dantego – Noga
Lekarz bez wytchnienia pracował na wszystko, co miał – na swoją obszerną wiedzę, na zaufanie pacjentów, na sprawność umysłu oraz ciała podczas wykonywania trudnych operacji. Założenie kitla to był jedynie początek bardzo długiej drogi, a niektórzy nie zdejmowali go nawet w domowym zaciszu. Dante bardzo wcześnie zaczął łapać, jak Bashar do tego podchodził – dokładnie pamiętał siedzenie na kanapie pana doktora i słuchanie, jak opowiadał on o pacjentach, o których żadne rejestry nie słyszały, sam z czasem wielu z nich poznał. I jego zaczęli rozpoznawać, tego blondyna w różowych okularkach, co miał wystarczająco pary w łapie, ciętego języka i współczucia, by sprowadzać do pana doktora uparciuchów, którzy zapewniali, że nic im nie jest, jego barki niczym nosze w ambulansie. Bo wiedział, że Bashar ich by tak nie zostawił, więc i on ani myślał czynić inaczej.
Etykiety
Dante Aemilia Selachinius,
Event,
Opovember 2025,
Short,
vicrik
17 listopada 2025
Od Isarra — Natura (I)
Miał szczerze dość ludzi, dużo bardziej niż zazwyczaj, klienci wypchnęli Isarra na skraj, co dało efekt w postaci tygodniowego urlopu. Wypoczynek pośród natury, czy coś… jakby nie miał natury w swoim sklepie.
Od Nikolaia — Klatka [AU]
W tracie śniadania rozmawiał z wieloma osobami. Prawie wszyscy skarżyli się na zaginione rzeczy. Padały wzajemne oskarżenia, rozpoczynały się kłótnie, niektórzy podnosili głos.
Od Dantego – Klucz
Uczucie przynależenia gdzieś, do kogoś uzależniało. Dante nie pytał już siebie, czy pojedzie po pracy do Bashara, po prostu jechał, traktując to jak coś zupełnie naturalnego. Nie zastanawiał się, czy ma prawo rozłożyć się na kanapie, po prostu zapadł się w poduszki i czekał, aż doktor wróci. Klucze podarowane mu jakiś czas temu przez Bashara słały jasny przekaz, plączący nieco słowa w jego zagubionym w miłości umyśle – był chciany, zaś Dante niczego bardziej przez całe życie nie pragnął.
Etykiety
Dante Aemilia Selachinius,
Event,
Indywidualne,
Opovember 2025,
vicrik
Od Merlina – Obroża
Merlin nie lubił chodzić na zakupy. Zakupy oznaczały tłum, hałas, migające światła i mnóstwo słodyczy, na które miał ochotę, a których nie mógł zabrać do domu, ale czego nie robiło się dla mamy, jeśli nazywała go swoim najdzielniejszym pomocnikiem i mówiła, że najlepiej ze wszystkich prowadzi z nią wózek po sklepie. Więc Merlin dreptał przy wózku, gdy mama go pchała, pilnując, żeby mimo nie do końca działających kółek na nic nie wpadli, a jeśli trzeba było, zgarniając potrzebne produkty z dolnych półek i tęsknym wzrokiem zerkając w stronę ciastek i czekolady. Nudził się trochę, gdy mama stała długo przy lodówce, wybierając coś z tego tańszego mięsa, przebierała w portfelu wśród świstków z kuponami, przeliczała w myślach, która rzecz bardziej się opłaci. A potem było pakowanie zakupów przy kasie, gdy pani kasjerka biła rekord w błyskawicznym kasowaniu wszystkich produktów, a Merlin stresował się, bezskutecznie usiłując spakować rzeczy do siatek na czas.
16 listopada 2025
Od Setha — Mgła
Seth był bardzo zajęty badaniem i odkrywaniem tego nowego miejsca, w którym się znalazł.
Od Muunokhoi – Koń
Przed nimi novendyjska metropolia nie zwalniała swego żywego tętna, mimo iż słońce malowało niebo oranżem, jak obraz ostatniego wspomnienia, zanim zniknie na dobre, by powrócić ponownie następnego dnia. Rytm życia stepów wpojony Muunokhoi wciąż z trudem akceptował ten stan rzeczy, przyzwyczajony do kóz, którymi należy zająć się przed zmrokiem, do koni, które trzeba w czasie przepędzić na dalsze pastwisko. Może dlatego właśnie obrzeża miasta, często swojskie w swojej naturze, działały kojąco na nią, równie senne o tej porze, ciche, gdy nie zostało po zachodzie słońca nic więcej do zrobienia. Ochmaa Khatun przystanęła na polanie niedaleko paru domostw, parsknęła ciężko, niezdrowo.
Gdybyście nie popełnili wielkich grzechów, duchy nie zesłałyby na was takiej kary jak ja
Muunokhoi
Wiek: 28 lat
Data urodzenia: 18.08
Płeć: kobieta
Rasa: człowiek
Pochodzenie: Wielkie Równiny, Altan Pingyuan
Zawód: Tengeriin Khuu, Dziecko Nieba, Pierwsza Szamanka Wielkich Równin, w Stellaire znajduje się pod patronatem ambasady Altan Pingyuan na czas jej wymiany kulturowej.
Opis: Dziecko Nieba, Przekleństwo Ziemi. Od małego szkolona, by zostać Pierwszą Szamanką Wielkich Równin, przykładem do naśladowania, ucieleśnieniem ducha stepów. Od małego nazywana grzechem, choć nie z jej winy duchy ukarały ojca, który zdradził śluby małżeńskie. Będzie jednym oraz drugim – czystą mocą szamanizmu i wcieleniem gniewu duchów, potężniejsza niż wszyscy inni, bo chcieli, by była nikim.
Data urodzenia: 18.08
Płeć: kobieta
Rasa: człowiek
Pochodzenie: Wielkie Równiny, Altan Pingyuan
Zawód: Tengeriin Khuu, Dziecko Nieba, Pierwsza Szamanka Wielkich Równin, w Stellaire znajduje się pod patronatem ambasady Altan Pingyuan na czas jej wymiany kulturowej.
Opis: Dziecko Nieba, Przekleństwo Ziemi. Od małego szkolona, by zostać Pierwszą Szamanką Wielkich Równin, przykładem do naśladowania, ucieleśnieniem ducha stepów. Od małego nazywana grzechem, choć nie z jej winy duchy ukarały ojca, który zdradził śluby małżeńskie. Będzie jednym oraz drugim – czystą mocą szamanizmu i wcieleniem gniewu duchów, potężniejsza niż wszyscy inni, bo chcieli, by była nikim.
Od Nikolaia — Mikroskop [AU]
Ostatecznie zebrał się w sobie, wziął głęboki oddech, założył na siebie bluzę i wyszedł na dwór. Otoczyła go ciemna, nieprzenikniona noc, ogarnęła cisza. Chociaż w jego głowie wciąż rozbrzmiewał ten przeraźliwy krzyk. Nikolai rozejrzał się wokoło. Oprócz niego, wokół nie było niczego innego. A przynajmniej taką miał nadzieję.
Od Janka – Kość
Izba wypełniła się zapachem surowego mięsa i świeżo przyniesionych warzyw, dominując woń suszących się pod sufitem ziół, wiszących na krokwi niczym amulety chroniące domowy mir. Na kuchennym stole rozlewał się chaos dopiero co opłukanych warzyw, wciąż czekających na obranie i pokrojenie. Mama Janka zaś zajmowała się kurą. Tego ranka kura dostała od niej wprawną, czerwoną wstążeczkę, pierze leżało już w worku, teraz zaś zostało kurę pokroić i sprawić jej przykładną kąpiel w towarzystwie ziół i warzyw. Rosół miał gotować się długo, lecz każda minuta była warta swojej ceny, bo jak mama ugotowała rosół, to nigdzie na świecie nie było lepszego.
Ktoś jednak naprawdę nie lubił czekać, szczególnie na jedzenie.
Etykiety
ChaosHead,
Event,
Indywidualne,
Janek Bohdanovič,
Opovember 2025
15 listopada 2025
Od Isarra — Bunkier
Isarr był poza domem praktycznie od rana, nad czym bardzo ubolewał, bo nie przepadał za wychodzeniem… z tego również powodu generalnie Minu dostawał zadanie bojowe i uzbrojony w listę rzeczy do kupienia, wyruszał do sklepu.
Od Virgila – Zemsta
Deszcz lunął obficie tego ranka, zmieniając ich ogródek w plac zabaw pełen kałuż i mokrej trawy do tarzania się, akurat w dzień wolny od szkoły i wszystkich obowiązków. Mamę rozbolała głowa, tata więc czuwał przy niej z kubkiem gorącej herbaty, książką do poczytania i łagodną dłonią gładzącą skroń, zostawiając dwójkę wilczków samych sobie. Ani trochę im to nie przeszkadzało – Valerius uśmiechnął się, oczy Vi błysnęły żywo i zaraz obaj pognali na zewnątrz, szczekając na siebie i taplając się w kałużach. Z szopy wyciągnęli nawet ulubioną piłkę Valeriusa do zabawy. Tylko że bycie młodym wilkołakiem wiązało się z nauką zrozumienia własnej siły, zaś Virgilowi jeszcze nie zawsze to wychodziło. Przedobrzył z chwytem swoich szczęk na piłce i gdy Valerius próbował mu ją zabrać, zabawka w końcu nie wytrzymała i pękła mu w zębach.
Teraz bracia, przemienieni z powrotem i niechlujnie ubrani, mierzyli się spojrzeniami pełnymi rozgoryczonego gniewu.
Od Cheoryeona – Korona [AU]
— Tu będzie wasz pokój.
Średniego wieku kobieta rozsunęła drzwi, ukazując niewielkie pomieszczenie. Bliźniaki zajrzały do środka, rozejrzały się pobieżnie. Usta Cheoryeona przemieniły się w wąską kreskę.
Etykiety
Cheoryeon Moon,
Event,
Historical AU,
Indywidualne,
Keiem,
Opovember 2025,
왕의 익성관
Od Merlina – Zemsta
Merlin Spellman, chudy jak patyk i ten jeden raz zrelaksowany, leżał w swoim pokoju, w stanie błogiej, acz tymczasowej nieświadomości. Na kolanach trzymał laptopa, na ekranie migotały senkawańskie animacje, oferując ucieczkę od chaotycznej rzeczywistości, dzielonej z dziewięcioma siostrami. To był jego arkadyjski spokój.
Spokój, jak zwykle, trwał krótko.
Od Nikolaia — Przeznaczenie [AU]

Przespał cały dzień, więc gdy tylko nadeszła noc, Nikolai przewracał się z boku na bok, nie mogąc już ani na chwilę dłużej zmrużyć oka. Nieważne, jak bardzo próbował zasnąć, nie był w stanie tego zrobić. Jak na złość, leżał w łóżku i wpatrywał się w sufit.
14 listopada 2025
Od Tristana – Twarz [AU]
Jego kroki odbiły się cichym echem od wysokich ścian obszernego warsztatu. Długie, pracownicze blaty uginały się pod ciężarem rozmontowanych silników, przypominających jakieś pokraczne istoty poległe wśród brudnych nakrętek i zmęczonych życiem cylindrów. Większość metalowych szafek nie domknięto poprawnie albo po prostu zostawiono je tak, skoro mechanicy nieustannie czegoś potrzebowali z ich zagraconego wnętrza. Zamontowane pod sufitem lampy jak ci wytrwali wartownicy pilnowały każdego zakamarka swoim ostrym, białym światłem. Smar zdawał się wciśnięty w samą warstwę powietrza, wraz z olejem napędowym nadając temu miejscu unikalnego zapachu. Tristan nie starał się skradać, a jednak jedyna osoba obecna w warsztacie poza nim była zbyt pochłonięta swoim zajęciem, by zauważyć przybycie nowego gościa. Miarowy odgłos pracującego klucza naprowadził go na postać wsuniętą do połowy pod podwozie szarego vana.
— Zastałem mechanika?
Etykiety
Event,
No Trauma AU,
Opovember 2025,
Short,
Tristan Fragarach,
vicrik
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
