Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Niebezpieczni przestępcy uciekli z więzienia na miotłach przemyconych w torcie
Novendyjska policja poszukuje trójki groźnych przestępców, którzy w miniony weekend zbiegli z zakładu karnego pod Stellaire w sposób tyleż zuchwały, co – zdaniem śledczych – „uwłaczający regulaminowi zakładu”. Miotły, na których dokonano ucieczki, przemycono do celi wewnątrz olbrzymiego tortu urodzinowego, dostarczonego przez pracownika usługi Lisek, dowożącej zakupy online. Co gorsza, jak ustalono, były to modele wyścigowe – szybkie, zwrotne i doskonale znane z nielegalnych wyścigów. „Od dawna mówiłem, że ta subkultura skończy się w więzieniu,” komentuje zmęczony rzecznik policji. „Nie sądziłem, że dosłownie z niego wystartuje. Jedyne dobre to to, że tort był wyśmienity.”

Nagłówek

14 listopada 2023

Od Bashara - Państwo

Bashar lubił się relaksować w domowym zaciszu, słuchając muzyki, czytając książkę i racząc się aromatyczną herbatą, jednak udanie się do herbaciarni i zanurzenie się w tym specyficznym klimacie miejsca, gdzie czas płynął wolniej, miało w sobie urok, z którego postanowił skorzystać tamtego popołudnia. I dobrze, bo gdy tylko przekroczył próg przybytku, niebo zasnuło się chmurami, zamruczało gniewnie, powietrze rozbrzmiało szumem setek kropel. Bashar zerknął tylko na spływające deszczem okno, westchnął w duchu, myśląc o tym, że przyroda sama zmusza go, by spędził tutaj dobre parę godzin.
Miał zamiar skusić się na prostą, czarną herbatę ze skórką pomarańczową i goździkami, lecz stojąca za ladą dziewczyna poleciła mu herbatę dnia, obiecała, że lepszej i bardziej aromatycznej nigdzie nie dostanie. Bashar zastanowił się chwilę, uśmiechnął lekko, przystał na propozycję, wsunął trochę drobnych do słoika na napiwki. Już po chwili szedł przez labirynt puf, foteli i stolików, każdy inny i niespotykany, starając się znaleźć ustronne miejsce dla siebie, swojej książki i herbaty.
Przysiadł, postawił pękatą filiżankę na stoliku. Otworzył książkę, zagłębił się w tekst. I gdy przebrnął już przez parę akapitów, a historia zajęła myśli, dłoń sama wyciągnęła się w stronę filiżanki, instynktownie chwyciła porcelanowe ucho, uniosła naczynie do ust. Pierwszy łyk gorącego, aromatycznego naparu, i książka opadła na kolano, po chwili zamknęła się, zsunęła w zagłębienie przy oparciu, gdy uwaga demona skupiła się na dawnym, częściowo zatartym wspomnieniu.


Monsun przetaczał się przez państwo, zalewając wszystko chłodną powodzią. Rzeki wezbrały, ludzie uciekli z pól, większość siedziała w domach. Życie zdawało się zamrzeć na ten czas, gdy żywioł wziął kraj w posiadanie, przeganiając letnie upały, dając dżungli i plantacjom upragnione wytchnienie. On sam trawił ten czas na tym, co ostatnio go zajmowało i nie miał wyrzutów sumienia, jeśli spędził cały dzień obłożony zwojami z poezją. Był synem maharadży, najmłodszym z czwórki rodzeństwa. Pozwalano mu na wszystko, nie wymagano niemal niczego, demon mógł robić, co tylko chciał.
A przynajmniej oficjalnie nikt niczego od niego nie wymagał, bo czego chciało jego rodzeństwo, szczególnie starsza siostra, to już było zupełnie co innego.
Siedział właśnie w swych komnatach, delektując się kubkiem przyprawionej kardamonem herbaty, gdy do jego uszu dobiegł doskonale znajomy tupot bosych stóp, mknących przez pałacowe korytarze. W dźwięku tym usłyszał koniec swego dzisiejszego lenistwa.
Nie zapukała. Drzwi po prostu się otwarły, Devasena wparowała do środka, starannie plisowany szal sari powiewał za nią niczym skrzydło.
— Musisz mi pomóc!
Ledwie zdążył podnieść wzrok, siostra już chwyciła go za ramię, już pociągnęła za rękę, próbując zabrać w sobie znaną stronę.
— Co się stało?
— Chodź, wszystko wyjaśnię ci po drodze. Ale to jest sprawa niecierpiąca zwłoki i tylko ty mi możesz pomóc!
Wstał, odłożył zwój, lecz brwi ściągnęły się, rubinowe spojrzenie uważnie zlustrowało siostrę.
— Wpadłaś na jakiś pomysł i wiesz, że ojciec tego nie pochwali.
Spojrzała na niego tak, jak tylko ona potrafiła, topiąc wszelki opór, wytrącając wszystkie argumenty.
— Proszę.
Rzuciła zaklęcie, któremu nawet on, demon, nie potrafił się oprzeć. Westchnął.
— Prowadź.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz