Gwiazdki

Strony + Newsy

newsy
1
2
3
4
Niebezpieczni przestępcy uciekli z więzienia na miotłach przemyconych w torcie
Novendyjska policja poszukuje trójki groźnych przestępców, którzy w miniony weekend zbiegli z zakładu karnego pod Stellaire w sposób tyleż zuchwały, co – zdaniem śledczych – „uwłaczający regulaminowi zakładu”. Miotły, na których dokonano ucieczki, przemycono do celi wewnątrz olbrzymiego tortu urodzinowego, dostarczonego przez pracownika usługi Lisek, dowożącej zakupy online. Co gorsza, jak ustalono, były to modele wyścigowe – szybkie, zwrotne i doskonale znane z nielegalnych wyścigów. „Od dawna mówiłem, że ta subkultura skończy się w więzieniu,” komentuje zmęczony rzecznik policji. „Nie sądziłem, że dosłownie z niego wystartuje. Jedyne dobre to to, że tort był wyśmienity.”

Nagłówek

13 listopada 2023

Od Dantego – Jaszczurka

— Moment. Dajcie mi… — Dante wsadził palce pod okulary, przetarł oczy, poprawił włosy, westchnął. Dwójka młodych czarodziejek wpatrywała się w niego wyczekująco. — Momencik. Chcę mieć pewność, że wszystko dobrze zrozumiałem.
Kaliope i Melpomene, tak się bowiem dziewczęta mu przedstawiły, skinęły głowami, gotowe wyjaśnić wszelki mętlik, jaki ich wspaniały pomysł mógł zaprowadzić w krawieckiej głowie.
— Przyszłyście do zakładu Kuttnera…
— …bo nasz brat uwielbia Vox Metallica, a ty z nimi pracujesz, no i pracujesz tutaj. — Starsza z czarodziejek uśmiechnęła się pogodnie, Dante zerknął na nią, westchnął znowu, trąc intensywnie dłonią czoło ze skrzywioną miną.
— I pomyślałyście, że mogę zrobić waszemu bratu…
— Właściwe to naszemu smokowi — wtrąciła Melpomene. Syren skrzywił się jeszcze bardziej.
— Waszemu smokowi. Szelki. Najlepiej w jednorożce. Z zielonymi grzywami. Jako prezent dla brata. Właściwe jaszczurki. Smoka.
— Dokładnie — odparły zgodnie dziewczyny.
Dante wiele razy był już przekonany, że widział szczyt wariactwa u swoich klientów, że w końcu nadejdzie dzień, który przestanie go zaskakiwać w kwestii tego, co ktoś może sobie zażyczyć do uszycia. A potem pojawiały się takie osoby, jak stojąca obecnie przed nim dwójka szacownych czarodziejek, i sprawnie go z tego błędu wyprowadzały. Westchnął, nie licząc już, który raz (czy tak właśnie czuł się z nim Bashar, gdy go pierwszy raz przenocował?), po czym oparł się o ladę. Róż przeskakiwał między jedną a drugą klientką.
— Czy wy wiecie, ile takie rzeczy kosztują w tym zakładzie? — zapytał mimo jasno nasuwającej się odpowiedzi.
— Nie możemy niestety zaoferować dużo… — podjęła Kaliope, kolejny świst powietrza uciekający z szerokiej piersi speszył ją nieznacznie.
Zwiesił głowę, zamyślił się w ciszy. Choć całe przedsięwzięcie ze znalezieniem właśnie krawca Zapałki i zlecenie mu wykonania szelek wydało mu się zwyczajnie głupie, to nie mógł odmówić dziewczętom, że swego po części dopięły, zyskując sobie na starcie jego sympatię. Kręcił nosem i marudził, bo nie miał pojęcia, gdzie upchnie między zamówienia robienie szelek dla smoka, jeszcze z symbolicznym wynagrodzeniem, lecz z kwitkiem również nie chciał ich odsyłać ani wyciągać od nich tych resztek oszczędności.
Zabójczy i pełen zawadiacko półuśmiech wkradł się na usta, Dante uniósł głowę, zaś zmiana jego nastroju obudziła w młodych oczach jakąś nową nadzieję.
— Dobra. Mam pomysł, jak z tego wybrniemy z korzyścią dla wszystkich.


Pośród zwału zamówień, w końcu dał radę te nieszczęsne szelki wykonać, choć kosztowało go to o wiele więcej wysiłku oraz czasu, niż zaplanował. Dopiero przy rozrysowywaniu projektu zaczął zdawać sobie sprawę z całej masy rzeczy, o której nawet nie pomyślał, zgadzając się na to zlecenie. Czy jakiś materiał drażni smoki? Co wytrzyma tarcie o łuski? Jakiej nici użyć? Czy kaletnicze wystarczą? Ile razy przeszyć te najbardziej narażone na szarpnięcia części, żeby nic nie pękło? Czym to najlepiej podszyć? Musiał sporo się dowiedzieć i poczytać, by zrobić coś, co będzie się właścicielowi podobać, a także będzie chętnie noszone przez pupila.
Dante pewnym krokiem szedł uliczkami parku, łowiąc wzrokiem trudną do przeoczenia grupę młodych czarodziejów, prezentową torbę w małe smoki trzymał przerzuconą przez ramię. Uśmiechnął się, mogąc w końcu odebrać swoją zapłatę po trudach pracy – spotkanie się z docelowym klientem osobiście.
— Nie chciało mi się wierzyć, gdy podałyście mi wymiary, ale jaszczur rzeczywiście jest malutki — zaczął, podchodząc bliżej. Gdyby dziewczyny mu nie powiedziały, że chłopak trzymający smycz gada był ich bratem, syren chyba miałby poważne wątpliwości co do ich pokrewieństwa. Chudy, trochę wystraszony, obrócił się z szeroko rozwartymi oczami w stronę krawca, ten już kucał, popatrując na najeżonego smoka. — Zapałka by cię pokochał, coś tak czuję.
— Zapałka? — zapytała Melpomene.
— W sensie Ignis — rzucił Dante nieopatrznie, skupiony na tych nastroszonych kolcach.
Nowy rodzaj przerażenia i szoku zagościł na twarzy chłopaka.
— I-Ignis? — wydukał.
Różowe szkiełka podniosły się na czarodzieja, na jego koszulkę z nazwą zespołu, spojrzały na siostry. Usta obdarzyły całą czwórkę charakterystycznym półuśmiechem.
— No tak. — Zaśmiał się, wyprostował. — Bo on nie wie jeszcze, co nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz